MODLITWA PO OMACKU
2010-04-06
Katarzyna Murawska FMM
Ok. 1205 r. zastajemy Franciszka w stroju pokutnika poza miastem – osamotnionego i niezrozumianego przez najbliższych. Młody Franciszek wie już, czym jest niewola i choroba i gorycz po rozwianych iluzjach ojca, dotyczących jego kariery rycerskiej. Ma już dosyć siebie i swoich pomysłów na życie. Zawiódł swoich „na całej linii”. Pomimo wewnętrznych ciemności i pytań bez odpowiedzi, nosi w sobie pewność, że jedynie Pan Bóg da mu światło w jego godzinie ciemności – dlatego woła przed krzyżem w kościele św. Damiana:
Najwyższy, chwalebny Boże ,
rozjaśnij ciemności mego serca
i daj mi, Panie,
prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość,
zrozumienie i poznanie,
abym wypełniał Twoje święte i prawdziwe posłannictwo.
Rok 2009/2010: miał iść na Akademię Sztuk Pięknych... – nie dostał się; kochała go tak gorąco i wydawało się, że ze wzajemnością ... – odszedł; tańczyła w sekcji baletowej – zachorowała na złośliwego raka kości; był oczekiwanym i wytęsknionym dzieckiem – okazało się po urodzeniu, że cierpi na rzadką chorobę genetyczną – nie przeżył roku; wychował się w tradycyjnej rodzinie katolickiej – wciąż czuje, że się rozmija z Bogiem, ma tak wiele wątpliwości; bije się ze swoimi pomysłami na życie – ucieka przed wołaniem Chrystusa... – odchodzi smutny...
Najwyższy, chwalebny Boże... rozjaśnij ciemności mego serca...
Przed wielkością i świętością Boga stoję w moich ciemnościach – ja słaby człowiek. Jestem człowiekiem „pochylonym”; przygniata mnie zbyt wiele okoliczności ciemnych i niejasnych, męczą mnie pytania bez odpowiedzi i wątpliwości, rozczarowanie ludźmi i sytuacjami i do tego jeszcze ...ta uciążliwa kondycja grzesznego człowieka i cierpienie... Weź to ode mnie Panie, tego nie da się przemienić!
Najwyższy ... – wydobądź mnie z dołu zagłady i z kałuży mego błota /Ps 40,3/; trzeba podnieść oczy ku górom /Ps 121/, a zasadniczo ku górze... krzyża, z którego emanuje jasne i spokojne oblicze Chrystusa i oczy pełne pokoju i dobra: JA nadam Twemu życiu sens. Ja Pan jestem świadom zamiarów, jakie zamyślam co do was - zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie /Jr 29,14/. Twoje życie nie jest porażką, przypadkiem czy bankructwem...
Chwalebny... –
nie ma ostatecznej porażki, gdy wołasz do Tego, który na życie i śmierć rzucił światło swego SŁOWA i odwalonej z grobu skały. I pamiętaj jeszcze, że OJCIEC chce, by Twoje życie było Jego chwałą...
Daj mi, Panie, prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość...
Daj mi, Panie ... - czuj się godny, wręcz upoważniony, aby odpowiedzieć na pytanie Jezusa z Ewangelii: Co chcesz, abym ci uczynił? /Łk 18,41/. Bóg zna Twoją sytuację i Twoje ciemności – chce przejść je z Tobą. Wiara pozwala opuścić na Jego Słowo Twoje Ur, które jest siedliskiem bożków. Pozwala wypłynąć na głębię i zarzucić sieci jeszcze raz, na Jego Słowo, mimo nie jednego już nieudanego połowu. Nadzieja pozwala zaryzykować i oprzeć się na pewności, że poza Twoim cierpieniem, śmiercią jest przecież ŻYCIE! Miłość wyprowadza Cię ku Bogu i drugiemu człowiekowi. Pozwala włożyć Twoje dłonie i życie w dłonie Ojca wypowiadając z Chrystusem: Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie /Mt 11,26/. Gdy masz miłość – nie jesteś już niewolnikiem, lecz Synem i do tego dziedzicem obietnic /Ga 4,7/, które wszystkie w Chrystusie stają się TAK /2 P 1,20/, bo Bóg jest wierny!
Daj mi zrozumienie i poznanie...
O ile to dla mnie dobre, proszę Cię Panie o mądrość – jak Salomon mogę powiedzieć, że jestem jeszcze młody i brak mi doświadczenia /1 Krl 3, 7/. Chce również poznać Twoje drogi i uczyć się chodzić Twoimi ścieżkami. Pragnę słuchać Twoich pouczeń – bo są dla mnie dobre, a Ty jesteś Bogiem, który mnie zbawia /Ps 25,4-5/.
...abym wypełniał Twoje święte i prawdziwe posłannictwo.
Wiesz co było pokarmem Jezusa, Maryi, św. Franciszka i tylu innych? Wiesz, co może być Twoim pokarmem? – Moim pokarmem jest wypełnienie woli Tego, który Mnie posłał, oraz wykonanie wyznaczonego mi dzieła /J 4,34/. Życie według JEGO SŁOWA i upodobania. To mówi Jezus, a Ty? Gdy może już rozczarowałeś się własnymi pomysłami, to może „warto by” zapytać BOGA, o JEGO pomysł na Twoje życie. Odważysz się? Zaryzykujesz?
Odpowiedź przyjdzie z wysokości krzyża i będzie tą jedyną prawdziwą, która przyniesie życie i da Ci szczęście. Odwagi SIOSTRO, BRACIE!
s. Katarzyna Murawska fmm, FMM GALILEA MŁODYCH
fmmgalileamlodych@gmail.com
Twoim zdaniem
Wstecz