Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Świadectwo pokornej wierności

    Siostra Hajdú Fábián Julianna urodziła się 12 lutego 1919 roku w miejscowości Szentes, na Węgrzech. Wcześnie osierocona trafiła do rod ...

Artykuły

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Przypowieść o Miłosiernym Ojcu Łk, 15, 11-32.

2010-03-27 s. Anna Siudak FMM

 


 

 

     Jezus na kartach Ewangelii objawia nam Boga jako Ojca. Jest szczęśliwy, gdy Go rozpoznajemy jako najbardziej kochającego i miłosiernego Ojca. Jezus objawiając ojcostwo Boga chce zaspokoić najgłębszą tęsknotę każdego człowieka, tęsknotę za Ojcem. Ta tęsknota ma swoje źródło w odwiecznych planach Boga wobec nas. Zaistnieliśmy w Jego stwórczym zamyśle zanim świat powstał. On nas stworzył i swoim tchnieniem powołał do życia. On nas stworzył na swój obraz. Kiedy zaś dokonał stworzenia człowieka uznał, że Jego dzieło jest bardzo dobre. Naszym życiowym zadaniem jest odkrywanie Bożego podobieństwa w nas i tego, co jest w nas bardzo dobre. Jesteśmy powołani do odkrywania naszego pierwotnego piękna oraz Boga, który jest w nas i nieustannie utrzymuje nas przy życiu. On nadaje nam najwyższą godność: dziecka Bożego a przez to nieskończoną i bezcenną wartość, jako swojego obrazu.

   

     Jeżeli nie podejmiemy wysiłku odkrywania naszej autentycznej wartości jako Bożego dziecka i Boga jako Ojca będziemy tak zagubieni, nieszczęśliwi, wyobcowani, zamknięci w sobie i niezdolni do nawiązywania jakichkolwiek relacji jak młodszy i starszy syn w domu ojca z ewangelicznej przypowieści (Łk 15, 11-32).

 

Młodszy syn

 

     Kiedy głębiej przypatrzymy się postawom dwóch braci, okryjemy, że są one w nas. Zachowujemy się często jak młodszy syn. Nie robiąc wysiłku, by poznawać siebie, by przyjąć całą prawdę o sobie, nie mamy kontaktu ze sobą, ze światem swoich uczuć. Bojąc się odkryć swoją kruchość i ograniczoność, nie potrafimy tym samym odkryć swojej rzeczywistej wartości i ciągle czujemy się zagrożeni. Nie czując się kochani w domu ojca, czujemy z tym źle. Nie radząc sobie z tym uczuciem, coraz bardziej zamykamy się w sobie. Nie dzielimy się z nikim, tym co przeżywamy, więc narasta w nas rozżalenie, gniew, agresja. Żyjemy w ciągłym napięciu, gdyż boimy się odrzucenia, niezauważenia, niedocenienia. Rozpaczliwie szukamy dowartościowania siebie na zewnątrz domu, co jeszcze bardziej pogłębia nasz stan niezadowolenia z siebie.

   

     Młodszy syn postanowił rozwiązać swój problem poza domem. W domu było mu za ciasno. Cierpiał z powodu wewnętrznych ograniczeń i nie chciał się do nich przyznać. Przyjął postawę człowieka twardego, samowystarczalnego. Wziął tylko swoją część majątku, która mu się prawnie należała, nie prosił o nic więcej. Udawał, że jest panem samego siebie i że potrafi iść pod prąd. Zażądał majątku i odszedł bez podania przyczyn. Odszedł z domu w taki sposób, jakby nie miał żadnych więzi z ojcem. Zerwał także relacje z bratem dzieląc majątek. Był on skrajnie obcy we własnym domu i obcy dla samego siebie. Chorobą, która go trawiła i której nie chciał rozpoznać ani leczyć, był brak poczucia własnej wartości. Uciekł desperacko w nowe życie, ale zabrał ze sobą siebie i swój stary problem.

   

     Finał jego ucieczki potwierdza, że człowiek uciekając od siebie, staje się jeszcze bardziej ofiarą nierozwiązanego problemu. Ucieczka uczyniła go jeszcze bardziej niepewnym siebie. Wewnętrzne zagubienie doprowadziło go do roztrwonienia majątku i do strasznego głodu. W końcu dotknął swojej kruchości i granic. Zniżył się do poziomu świń i zapragnął jadać z nimi. Był kompletnie zagubiony i nie posiadał już nic. Przeżył moment najgłębszej desperacji, gdy dotknął dna swojej nędzy i kompletnego braku poczucia swojej wartości. Gdy siedział na gruzach swoich wyobrażeń o sobie, wtedy zaczęło się jego zdrowienie. Po raz pierwszy w życiu zastanowił się nad sobą.

   

      Poczuł głód i powrócił do własnego wnętrza w prawdzie o sobie samym. Ciągle szukał innego obrazu samego siebie, a teraz dotknął prawdy. Odnalazł siebie i był blisko siebie. Ucieczka, wyjazd z domu nie uczyniły go wartościowym, ani to, że był bogaty, podziwiany, człowiekiem sukcesu, że się dobrze bawił, zwiedził świat, udając się w dalekie strony. Dopiero gdy roztrwonił wszystko, jedyną wartością jaka mu została był obraz Ojca i jego dobroci, na której mógł się oprzeć. I wracając do domu po totalnym doświadczeniu swojej niemocy dalej prowadził duchową walkę, gdyż dalej chciał sobie radzić o własnych siłach.

   

     Wracając przygotowywał mowę do ojca, która cała jest przeniknięta pychą. Ona ukazuje, że brak mu zaufania do ojca. Musi wygłosić odpowiednią mowę, by ojciec go przyjął, musi zasłużyć na przyjęcie. W jego mowie jest dużo agresji do siebie: uczyń mnie choć jednym z najemników. Nie może sobie pozwolić, po tym co zrobił, by być dzieckiem, daje sobie jedynie pozwolenie, by się najeść. Wystarczył jednak ten najbardziej prymitywny powód powrotu do ojca, by młodszy syn znalazł się w jego ramionach i doświadczył jego bezwarunkowej i nadającej mu prawdziwą wartość miłości.

   

Starszy syn

 

     Starszy syn jest typem intelektualisty, który nie rozumie działań ojca kierującego się prawem serca. Gdy wracając z pola usłyszał muzykę i dowiedział się, że to świętowanie odbywa się z powodu powrotu jego młodszego brata, który roztrwonił majątek stanął jak wryty, jak sparaliżowany i nie potrafił wejść do domu. Zawładną nim gniew, bo nie był w stanie zrozumieć serca i mądrości ojca.

   

     Starszy syn choć pozostał w domu i nie myślał z niego odchodzić, też nie czuł się w nim dobrze. Nie czuł się wewnętrznie zadowolony. Był również zamknięty w sobie i nie dzielił się swoimi przeżyciami ani z ojcem, ani z bratem. On pozostał w domu i gorliwie pracował, ale tak na prawdę był poza nim. Ojciec był dla niego pracodawcą, a dom miejscem pracy. Powrót młodszego brata wywołał w nim eksplozję uczuć, które przez lata skrzętnie ukrywał i gromadził. Było to rozżalenie, pretensje i gniew na ojca: tyle lat ci służę i nie przekroczyłem twojego nakazu, a nie dałeś mi nawet koźlęcia! On nigdy nie czuł się kochany w swoim domu. Czuł się niepewny siebie, relacji z ojcem ani tego, co robił. Służył w domu ojca, ale jego praca nie przynosiła mu radości. Wybuchając gniewem bardzo zranił ojca. Ten gniew miał moc wielu lat gromadzenie i duszenia go w sobie.

   

     Był objawem kompletnego wewnętrznego zagubienia i nieufności do ojca. Ta nieufność odbierała mu fundamentalne poczucie wartości, które przejawia się w ukrywanym buncie, lęku, że sobie w życiu nie poradzi, że jest niekochany, że będzie odrzucony. W jego sercu rosła frustracja, surowość wobec siebie, autoagresja. Zamykając się stawał się coraz bardziej niepewny siebie. Czuł się mniej wartościowy niż jego brat. Chorobą, która leżała u podstawy jego zachowań, był podobnie jak u młodszego brata, brak poczucia własnej wartości. By ją ukryć nosił maskę człowieka poprawnego, grzecznego, uległego, posłusznego. Nie stać go było na trzaskanie drzwiami, więc trzaskał nimi w swoich myślach, uczuciach, pragnieniach.

   

      Był bardzo niedojrzały i dlatego nie potrafił rozeznać swego stanu. I tak traktował siebie, jakie miał o sobie wyobrażenie. Dlatego ten poprawny człowiek nie był w stanie wejść do domu ojca, by cieszyć się z powrotu młodszego brata. Nie był w stanie zrozumieć jego słów: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko, co do mnie należy jest twoje.

   

Ojciec

 

     Ta przypowieść opowiada nam o miłosiernym ojcu i stawia na początku zasadnicze pytanie: Dlaczego w domu, gdzie jest czuły, wrażliwy i kochający ojciec obaj synowie są tak głęboko sfrustrowani i nieszczęśliwi? Ich problem nie jest w ojcu, ale w nich samych. Nie chcąc poznawać siebie i przyjąć prawdy o sobie, więc nie mogą też odkryć miłości ojca. Jeżeli nie odkryli obrazu Boga w sobie, mają zafałszowany obraz Boga Ojca.

   

     Młodszy syn odkrył miłość ojca, gdy po powrocie do domu znalazł się w jego ramionach, o dalszego losu starszego nie znamy. Mamy natomiast w sobie głębokie pragnienie odkrycia miłości Ojca, dlatego jak Filip poprosimy Jezusa: Pokaż nam Ojca? Prosząc sprawiamy Mu tym wielką radość, bo Jezus przyszedł na ziemię, by objawić nam swojego kochającego Ojca. A jaki jest Ojciec?

   

1. Bardzo bliski. Bóg żyje z nami w jednym domu, uczestniczy w naszej szarej codzienności. Widzi bardziej od nas, co jest wewnątrz nas, zna nas do końca, wszystko, co się w nas dzieje. On pragnie być z nami w bardzo bliskiej relacji (ps. 139, Iż 40, 3-4). Bóg tęskni za nami i chce nas mieć w swoich ramionach. On zna tylko zażyłe relacje, bo sam jest w najgłębszej relacji z Synem i Duchem Świętym. On nas stworzył do takich więzi. Bóg jest osobą, najbliższą nam osobą, dlatego głęboko ranią Go nasze dalekie, wyrachowane i zimne relacje z Nim. I najczęściej się zdarza, że my wierzymy w Boga, ale Mu nie ufamy. Chcemy, by pozostał z daleka i pozwolił nam samym zająć się swoimi sprawami i życiem. Chcemy być absolutnie wolni. Odchodząc w ten sposób od Boga, zaczynamy odczuwać głód.

 

2. Bóg jest Ojcem. Jest naszym rodzicem, od którego mamy swój początek i od Niego wszystko otrzymujemy. Bóg stwarzając świat czekał na człowieka, tak jak ojciec z przypowieści codziennie czekał na syna. On ciągle nas oczekuje. Jego atrybutem jest czekanie na dziecko, aż wróci do Niego. Jego ramiona nigdy z nikogo nie rezygnują. Jak piękny jest syn tulący się w ramionach ojca, ale jego piękno nie jest z niego. Piękno na obrazie Rembranta pochodzi ze światła wychodzącego z ramion ojca. Bóg kształtował i kształtuje nas osobiście. Dlatego jesteśmy niepowtarzalni z naszą urodą, osobowością, talentami. Jeżeli jesteśmy w czymś  podobni to tylko dlatego, że jesteśmy dziełem i odbiciem tej samej miłości Boga. Bóg nawiązuje z nami niepowtarzalne więzi i nikt nie jest w stanie nas zastąpić w ramionach Ojca.

   

3. Bóg ciągle na nas czeka i za nami tęskni. Oczy ojca na obrazie Rembranta są chore od wypatrywania syna. Bóg patrzył na nas zanim poczęliśmy się w łonie matki (Jr 1,5; Ef. 1, n;). Bóg wyrył mnie na obu dłoniach (Iż 49, 16). Jego słowa spełniły się w Jeausie, gdy został dla nas przybity do krzyża. Bóg jest Ojcem i Matką. Dłonie ojca na obrazie Rembranta ukazują tę głęboką prawdę.

     

4. Bóg jest delikatny. On szanuje naszą wolność. Ojciec nie zatrzymał syna, pozwolił mu odejść. Bóg się nami nie bawi, nie manipuluje, nie kieruje się przymusem, nie zatrzymuje dla siebie. On wie, że nie ma miłości bez wolności i odwrotnie. Bóg nie narzuca nam siebie i nie obraża się gdy od Niego uciekamy. Pozwala nam odejść, ale zawsze czuwa i jest blisko nas. Nie przestaje na nas czekać.

   

5. Bóg nas kocha bezwarunkowo. Takiej miłości doznał młodszy syn w ramionach ojca. Poczuł się zawsze oczekiwany, upragniony, kochany. Gdy był w ramionach ojca nie wypowiedział słów przygotowanych wcześniej: uczyń mnie przynajmniej swoim najemnikiem. W nich odczuł swoją podstawową godność – godność dziecka. W ramionach ojca poczuł się dzieckiem. Jednocześnie poczuł się grzesznikiem, bo zrozumiał jak głęboko zranił ojca. Ojciec przyjmując błogosławił syna i ta chwila trwała wiecznie. Bóg Ojciec zawsze pragnie dobra swoich dzieci i w Jego ramionach możemy zaznać najgłębszego spokoju i przyjęcia. I dopiero po takim doświadczeniu jesteśmy w stanie przyjąć siebie samych w całej, nagiej prawdzie. Cała wartość naszego życia jest w tym, że Ojciec nieustannie nas pragnie.

 

     Wszystko mamy od Niego i przez Niego. Nie musimy więc żebrać czy zarabiać na Jego miłość. Nie musimy budować swojej świętości własnymi rękami, bo to tylko On może nas uczynić świętymi i pięknymi. Nie musimy się więc ukrywać sami przed sobą ani przed Bogiem, być perfekcjonistami, zazdrościć innym, domagać się należności, ale być Bogu za wszystko wdzięczni. Jeżeli odrzucamy siebie, nie chcemy siebie poznawać, nie akceptujemy prawdy o sobie wtedy ranimy naszego niebieskiego Ojca, który nas stworzył jako swoje arcydzieła. Klucz do naszego szczęścia jest w ramionach Ojca. Wystarczy się w nie rzucić, poczuć się w nich dzieckiem i odzyskać swój najwyższy tytuł Bożego dziecka.

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 11439   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126912
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting