Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

29 stycznia Światowy Dzień Chorych na Trąd

   Jego promotorem i pomysłodawcą jest francuski podróżnik   Raoul Follereau.  Chciał on przypomnieć światu, że ta straszliwa choroba wci ...

Opracowania

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Trudności w relacjach damsko - męskich według Marii od Męki Pańskiej

2010-05-05 s. Anna Siudak FMM

 


 

 

      Maria od Męki Pańskiej bardzo rzadko w swoich pismach porusza temat problemów w relacjach kobieco-męskich. A jeżeli jest zmuszona to zrobić, sygnalizuje problem w sposób bardzo generalny. Pokazuje problem bez wyszczególniania osób. I w tej dziedzinie najbardziej widoczny jest jej geniusz oparty na wnikliwej znajomości psychiki kobiecej, jak i męskiej. By naświetlić  w jaki sposób Maria od Męki Pańskiej radziła sobie w trudnościach w relacjach ze światem mężczyzn, będę zmuszona posługiwać się wiedzą na ten temat bardziej z jej biografii niż z jej pism. By zrozumieć w pełni problem najpierw go naświetlę, a dopiero potem ukarzę taktykę postępowania Założycielki.

 

      Jako pierwszy wysuwa się bardzo delikatny i trudny problem korzystania z sakramentu pokuty (Le pretre a la recherche de lui meme, J. Laplace, s. 289 – 298). Stał się on w życiu Marii od Męki Pańskiej i jej współsióstr jednym z głównych problemów separacji ze Stowarzyszeniem Maryi Wynagrodzicielki. W XIX wieku spowiednik dla sióstr na misjach był wyznaczany przez Wikariusza Apostolskiego danego terenu, gdzie znajdowały się siostry. Kościół proponował, by nie zmieniać zbyt często osoby spowiednika i robić to tylko w przypadku konieczności i w porozumieniu z przełożoną wspólnoty zakonnej (BL s. 96-97).

   

     W Indiach w prowincji Madury były duże nadużycia pod tym względem. Do tego doszedł jeszcze problem jedyny w swoim rodzaju. Jeden z Jezuitów pracujących w tej prowincji wezwany na sobór Watykański I jako doradca z teologii, wrócił z Rzymu z dziełem z teologii moralnej poświęconym przypadkom sumienia spotykanym przez misjonarzy w posłudze zakonnicom, które są im powierzone. By zilustrować swoje dzieło nieroztropnie posłużył się przykładami spotkanymi między Wynagrodzicielkami i Jezuitami z Madury. Miejsca i osoby były fikcyjne, ale bardzo łatwe do zidentyfikowania. Do tego dołączył przypadki dotyczące odniesień Wynagrodzicielek z tubylczymi siostrami Matki Bożej od Siedmiu Boleści, którymi wcześniej zajmowali się Jezuici.

   

     Głównym powodem wezwania Wynagrodzicielek do Indii była pomoc w formacji tubylczych Zgromadzeń Zakonnych. Ojcowie zaś nie chcieli zrezygnować ze swoich wpływów na formację indyjskich sióstr i było to przyczyną nieustannych konfliktów oraz ograniczało wolność działania Wynagrodzicielkom. Reakcje na wyżej wspomniane dzieło o. Gallo były bardzo ożywione. Jeden z Jezuitów napisał do o. Cabos, przełożonego Trichinopoly komentarz na temat tego dzieła, który podzielały osoby obiektywnie widzące sytuację: Ta odrobina, którą przeczytałem z tego dzieła pozwoliła mi z łatwością zrozumieć, co ono niesie ze sobą w Rzymie, w Bombaju, w Madrasie, Pondicheri. Ta książka jest nieszczęściem. Najlepsze według mnie, to usunąć ją cicho bez skandalu, najszybciej jak to jest możliwe. Nigdy nie mogłem zrozumieć w jaki sposób pozwolono wydrukować to dzieło, bez przeegzaminowania sprawy w misji, bo tylko na miejscu można właściwie ocenić rzeczy, które w Indiach są specyficzne (BL s. 94).

 

      Jednak biskup Canoz odpowiedzialny za Madurę nie podzielał ukazanego wyżej sposobu widzenia sprawy i w takiej sytuacji siostry pozostały bezbronne i nie mające innej możliwości, jak uprzedzić o tym Przełożoną Generalną, Matkę Oultremont o katastroficznych konsekwencjach dzieła. Matka Generalna miała jeszcze trudniejsze warunki do obrony sióstr, niż one na misjach. W Madurze siostry miały dwóch sprzyjających im Jezuitów o. Cabos i o. Verdier, którym z zaufaniem mogły powierzyć swoje sprawy i otrzymać adekwatne i mądre kierownictwo. Gdy posłane do Indii osoby, by rozwikłać istniejące tam problemy zawiodły doszło do separacji sióstr ze Zgromadzeniem Maryi Wynagrodzicielki (BL s. 93-95).

     Wiele lat później w Założycielka Franciszkanek Misjonarek Maryi napisała w Kutumiarzu: Większość trudności we wspólnotach szczególnie na misjach wypływa z nieroztropności zakonnic w ich duchowych relacjach z księżmi. Weźcie sobie do serca moje córki, że każdy ksiądz, którego biskup wam przeznaczy, posiada łaskę spowiadania was, łaskę zmywania waszych win, rozgrzeszenia i prowadzenia was według wyznawanych grzechów. Nie jesteście jednak zmuszone, by prosić o duchowe rady u wszystkich księży, u których się spowiadacie. Bóg nam nie dał innego prawa w tym sakramencie, jak obmycie nas z win. Dlatego na nas spoczywa odpowiedzialność za rady, o które prosimy. Św. Franciszek Salezy mówił, że trzeba wybrać jednego kierownika duchowego spośród tysiąca (CT 1 / 53).

   

     I dalej kontynuuje Założycielka: Niech podczas spowiedzi siostry nie opowiadają sytuacji, które mogą wzbudzić problemy między ich przełożonymi, rodzinami zakonnymi i księżmi, którzy się nimi zajmują. Trzeba dobrze zbadać serca i naturę kobiet poprzez długie doświadczenie, by zrozumieć wszelkie iluzje, które wnoszą do konfesjonału. Ileż cierpień byłoby nam zaoszczędzone, gdybyśmy pamiętały czym jest sakrament pojednania i jaki jest jego cel. Został on ustalony, by zmyć nasze winy i by nas korygować. Gdyby do tego siostry umiały się dostosować, jakiż duchowy postęp wniosłyby do swoich serc i zakonnych wspólnot (CT 1/ 94).

 

     Współczesny Jezuita o. Laplace widzi ten problem podobnie jak Maria od męki Pańskiej: "Każdy kapłan, który spowiada siostry, po pierwsze powinien zdać sobie sprawę ze swej roli. Jest ona podobna do tej Jana Chrzciciela: bycia świadkiem i przyjacielem. Jego misja jest służbą, bycie porte- parole  i narzędziem Ducha Świętego. Nigdy nie powinien wchodzić w życie wspólnoty jak do siebie. Nie może ulegać pokusie, by dawać swoje zdanie na każdy temat czy osądzać spraw, które jego nie dotyczą. Nie ma nic gorszego jak przełożona, która widzi wszystko oczami prowadzącego ją księdza. Jeżeli ona pozwala się prowadzić w ten sposób, ukazuje najgorszą męska stronę tj. narzucanie się „słabej płci”. Jeżeli przez spowiedź ksiądz wejdzie w życie wspólnoty (co jest nieuniknione, gdy ją spowiada) nie powinien trzymać niczyjej strony, nie sądzić, ale w trudnościach powinien w prostych słowach ukazywać religijne znaczenie trudności i ukazywać ich duchowy sens. Musi w warunkach nawet najbardziej niesprzyjających szukać więzi, które na nowo mogą związać osobę konsekrowaną z Bogiem. Nie może dać się wciągnąć w sieć trudności i intryg. W swoim sposobie działania powinien okazać dużo wiary, milczącego respektu, cierpliwości. Kapłaństwo przeżywane przez dojrzałego mężczyznę niesie w sobie łaskę zrozumienia powierzonych im osób, by im pomagać i prowadzić na wszystkich drogach do świętości, które są w Kościele" (Le pretre a la recherche de lui meme, J. Laplace, s. 289 – 298).

 

     Innym problemem, który występuje w relacjach damsko- męskich jest rywalizacja w miejsce współpracy i uzupełniania się. Siostry Maryi Wynagrodzicielki w swoim charyzmacie miały za zadanie religijne nauczanie i prowadzenie duchowe kobiet oraz organizowanie dla nich rekolekcji. W Madurze doszła im jeszcze formacja zakonna sióstr z tubylczych Zgromadzeń. W Indiach na skutek ciągle aktualnych, źle przetłumaczonych słów św. Pawła: Mulier taceat in Ecclaesia i złej interpretacji postanowień wyższych przełożonych w Rzymie zabroniono siostrom Wynagrodzicielkom wszelkiego nauczania, nawet podstawowego i prowadzenia duchowego grup kobiet. Co położyło kres najbardziej kwitnącym dziełom na misjach.

 

     Przełożona Generalna, Matka Maria od Jezusa napisała do Kongregacji Rozkrzewiania Wiary po tych katastroficznych posunięciach: Bardzo długo czekałam na pomoc Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, pełna zaufania w obietnice waszej Eminencji i żadna z nich nie została zrealizowana, wręcz przeciwnie  prześladowania sióstr ciągle narastają, dlatego że o. Cabos podpora i obrońca moich córek został wysłany w głąb Madury, by komunikacja z nim stała się niemożliwa. Wysyłam Waszej Eminencji kopię listu, który właśnie otrzymałam. Ten nowy akt jest poprzedzony wieloma podobnymi i przedstawi jakie niebezpieczeństwa zagrażają moim córkom i odbierają im respekt do kapłaństwa. Po refleksji i wszelkich możliwych ustępstwach wysłałam wczoraj list do Madury z poleceniem opuszczenia misji najszybciej, jak to będzie możliwe. Ten nieprzewidziany powrót jest wymuszony przez prześladowania i naraża siostry Wynagrodzicielki na ogromne koszty (BL s. 94- 97).

 

     Wiele lat później w Kutumiarzu Maria od Męki Pańskiej napisała: Niech Prowincjalna czyni pokój, w ten sposób będzie naprawdę dzieckiem Bożym. Prześladowania wysłużą jej Królestwo Niebieskie. Niech ciągle pamięta o duchu Jezusa i naszego Ojca św. Franciszka, by nadstawić lewy policzek, gdy nas uderzono w prawy, oddać płaszcz dla tego, kto zabrał nam tunikę i modlić się za naszych prześladowców oraz kochać naszych nieprzyjaciół (CT 1, s. 31, nr. 2).

   

     Oto co dalej mówi Maria od Męki Pańskiej na temat trudności w relacjach z autorytetami kościelnymi: W trudnościach z księżmi Prowincjalna powinna szukać możliwości, by je rozwiązać w pokoju i bezpośrednio z nimi. Jeżeli będzie to konieczne, niech uda się sama do biskupa. Jeżeli zaś chodzi o sprawę dużej wagi, powinna ją przedstawić Przełożonej Generalnej i niczego nie podejmować bez konsultacji (CT 2, s.41, nr 29).

   

     W relacjach z autorytetami kościelnymi powinna sobie często przypominać, że cisi  i  łagodni posiądą ziemię. Cierpieć w sposób pasywny w ciszy jest najczęściej najlepszym sposobem uregulowania spraw. Jeżeli chodzi o dzieła niech je zawsze podejmują za zgodą biskupa. Ale to co dotyczy wewnętrznych spraw Zgromadzenia, niech nie pozwalają nic zmieniać w naszych Konstytucjach i naszych zwyczajach. Jeżeli jakiś biskup czy ksiądz wymagał, by czegoś przeciwnego do tego, co mówią Konstytucje niech im łagodnie oznajmią, że nie mają prawa mu na to pozwolić, bez zgody Rady Generalnej Zgromadzenia i uprzedzą tak szybko jak to jest możliwe Przełożoną Generalną o trudnej sytuacji w jakiej się znajdują (CR 2 / 331).

     Założycielka niejednokrotnie sama dała przykład, jak zachować się w trudnych sytuacjach. Przedstawiona wcześniej jej relacja z Kardynałem Lavigerie ukazała taktykę, którą stosowała zawsze. Stawiała na zwłokę, ciszę, spokój i stawianie oporu bez widocznych przejawów obrony. Jednej z sióstr, która miała problemy z księdzem daje następującą radę: Mając wielkie doświadczenie życiowe, dostrzegam coraz bardziej, że mężczyźni, nawet ci najlepsi mają trudny charakter. Nie koniecznie wchodzi u nich w grę złośliwość, ale wielka potrzeba dominacji. By żyć z nimi w pokoju, trzeba być łagodną i pokorną (List  Marii od Męki Pańskiej do Marii Celeste z dnia 17. 12. 1902 r., Archiwum FMM w Grrottaferrata).

 

     W liście do jednej młodej przełożonej, która miała problemy z biskupem w podeszłym wieku wyjątkowo szorstkim, zrzędliwym i gderliwym, ale w głębi bardzo dobrym człowiekiem Maria od Męki Pańskiej pisała: Jego Eminencja będzie zrzędził, ale zapewniam Cię, że będziesz miała nad nim pokojową władzę dla dobra wszystkich misjonarek. Jest to misja kobiet (List  Marii od Męki Pańskiej do Marii od św. Jana Chryzostoma z dnia 17.12.1093r., Archiwum FMM w Grrottaferrata).

 

     Do jednego z biskupów z Chin, którego prośby nie były zgodne z naszymi Konstytucjami Założycielka odpowiedziała: Jego Eminencja jest bardzo dobry i za bardzo zjednoczony z Bogiem, by nie mógł zrozumieć, że muszę pozostać wierna przepisom, które Kościół św. zatwierdził (L’Eclerage de Marii de la Passion sur la mission universelle. Serie Mission Universelle nr. 2. L’equipe de recherches, Rome 1995, p.5).

 

     W sytuacjach trudnych, by doprowadzić do szczerego i konstruktywnego dialogu Założycielka wymagała stanowczości w istotnych sprawach dotyczących życia zakonnego, pojednawczego ducha w sprawach mniej ważnych, respektu i kurtuazji w sposobie prezentowania swojego punktu widzenia oraz ducha mniejszości, cierpliwości i oderwania w przeciwnościach i upokorzeniach.

 

     By ukazać ten problem od męskiej strony zacytuję kilka zdań o. Laplace: "Ksiądz nigdy nie powinien narzucać swojej wyższości jako przedstawiciel hierarchii, gdyż w tym wypadku konsekwencje jego poczynań są zawsze katastrofalne. Musi przejść ponad swoją  za bardzo utylitarną  i zewnętrzną koncepcją rozumienia Kościoła. Sam powinien żyć prawdziwymi wartościami ewangelicznymi, które są konieczne, by podjął swoje wybitnie kapłańskie funkcje. Jeżeli spogląda z góry na kobiety, jako te, które nic nie wiedzą, zgubione w swojej drobiazgowości sprawia, że one zaczynają się bronić przed takim osądem. Jeżeli się bronią są osądzane jako pretensjonalne i że nie uczestniczą w misji Kościoła. W rzeczywistości taki ksiądz chce, by Kościół stawał się tylko przez niego, by wszystko dokonywało się tylko przez mężczyznę, który ma swoje specyficzne zadania.

 

     Zapomina, że on sam nie jest Kościołem, mimo, że go reprezentuje. Trzeba, by od początku każde było na swoim miejscu, by nie pomniejszać roli każdej ze stron, nie bać się, ale akceptować się wzajemnie w celu budowania Kościoła. Jedni i drudzy powinni się rozpoznać w prawdzie w całkowitym Chrystusie. Jeżeli ksiądz spróbuje dać z siebie najlepsze, co ma, bardzo szybko się przekona, że otrzyma bardzo dużo i że kontakt z osobami konsekrowanymi ożywi w nim świadomość ich własnego kapłaństwa i miłość do Chrystusa. Do zakonnic powinien mówić prosto, prawdziwie po ludzku, ciepło i głęboko. Powinien pozwolić mówić swemu sercu i ukazywać drogę do Chrystusa bez intelektualizowania czy wyszukanego sentymentalizmu. Niech ukarze rzeczywistość swojej wiary w rzeczy niewidzialne. Kapłan ma tu dużą odpowiedzialność, by zwracać radość i nadzieję, dlatego że życie konsekrowane nie podtrzymywane traci swój sens. Ma osobom konsekrowanym pomagać otwierać się, rozwijać i pomagać w zrozumieniu najgłębszego sensu ich powołania. On ma za zadanie przygotować spotkanie między oblubienicą a Oblubieńcem (Le pretre a la recherche de lui meme, J. Laplace, s. 289 – 298).

 

     Momentem najbardziej bolesnym w życiu Marii od męki Pańskiej było zdjęcie jej z urzędu Przełożonej Generalnej i cały proces dochodzenia prawdy, by ją zrehabilitować. Cały miesiąc marzec 1884 r. Założycielka była przesłuchiwana i musiała odpowiadać na niesłuszne zarzuty i stawić czoła wszelkiej wrogości jaka ją otaczała. Egzaminatorem był o. Eschbach, przełożony francuskiego seminarium w Rzymie, wybrany w 45 r. życia generałem Duchaczy. Był on specjalistą z teologii moralnej i od rozwiązywania bardzo delikatnych spraw (BL s. 141).

 

     Oto jak Maria od Męki Pańskiej opisuje pierwsze spotkanie z nim: Jego pierwsza wizyta była dla mnie bardzo przykrym doświadczeniem. Nie wiem czy on to dostrzegł, ale wszystko, co mi powiedział przesądzało, że to przesłuchanie jest bezużyteczne i od początku jestem skazana. Najlepiej zrobię jak sama go odmówię. Moja bretońska i hiszpańska krew wrzała we mnie i chciałam wszystko zakończyć mówiąc: Skoro moja obrona jest nieużyteczna, dlaczego więc się bronię? (MI 81)

 

     Dzięki o. Bernardino, który nie zaakceptował tego czysto ludzkiego odruchu, przesłuchanie się odbyło: Cały miesiąc marzec- wspomina Maria od Męki Pańskiej –był dla mnie długim ciągiem małych agonii. Sam Bóg wie, co usłyszałam na swój temat, ale z każdym dniem Egzaminator stawał się coraz bardziej miłosierny (BL s. 147). Te bolesne wydarzenia pozostawiły ślady w psychice Marii od Męki Pańskiej do końca życia. O. Rafał napisał jej w jednym z listów: Proś naszego drogiego św. Antoniego byś przestała bać się autorytetów. Skarżysz się czasem, że byli przyczyną Twoich cierpień, że zostałaś przez nich opuszczona. Z drugiej strony odczuwasz blady strach przed udaniem się do nich, nawet w sprawach prostych. To uczucie sprawia Ci ból (BL s. 147).

 

     Mimo strachu i cierpienia jakie towarzyszyło jej relacjom z autorytetami kościelnymi w Kutumiarzu dla przełożonych napisała: Oto ja służebnica Pańska- jest to nasza dewiza i w niej zawiera się cała duchowość Przełożonej Generalnej Franciszkanek Misjonarek Maryi. Przede wszystkim ta służebnica Pańska, której Bóg powierzył zastęp ofiar za Kościół i za dusze powinna należeć do swojego Boga, swojego ukrzyżowanego Oblubieńca, swojej Matki Niepokalanej, do Kościoła i jego szefa. Największy przykład do naśladowania jaki powinna pozostawić swoim córkom, to posłuszeństwo i oddanie bez granic prawowitym autorytetom. Bez wątpienia może się tak zdarzyć, że te autorytety sprawią nam cierpienie. Moje biedne życie pozostanie tego przykładem, bo na najbardziej ciężkim krzyżu Bóg osadził budowlę naszego Zgromadzenia. Ale to nie sposób, w jaki traktują nas autorytety powinien wpływać na nasze posłuszeństwo. Ich działania sprawiające nam cierpienie czy niosące pociechę zawsze dopuszczone są przez świętą wolę Bożą. Ona buduje nawet wtedy, gdy wydaję się, że niszczy. Chcę wam przypomnieć moje córki, które będziecie Przełożonymi Generalnymi, że Bóg w ten sposób czynił to dla mnie waszej Przełożonej Generalnej. A więc posłuszeństwo we wszystkim i mimo wszystko (CT 2 / 302).

      To samo powtarza Założycielka w Konstytucjach Zgromadzenia FMM: Niech mają głęboki szacunek dla Ojca świętego, równy ich miłości i niech widzą w nim osobę naszego Pana. Niech przeniosą ten szacunek na wszystkich, co są naznaczeni pieczęcią kapłaństwa, a szczególnie na tych, którzy zajmują się naszymi duszami i współpracują w naszych dziełach: Świętą Kongregacją Rozkrzewiania Wiary, Zakon Franciszkański, Przełożonych kościelnych, spowiedników, księży z ich diecezji i misjonarzy z ich wikariatów apostolskich. Niech w ich postępowaniu i słowach będzie dziecięce oddanie i szacunek (CS 13).

 

     Ten respekt był okazywany w sposób bardzo praktyczny: Po przybyciu na nową fundację pierwszą wizytę należy złożyć biskupowi. Jeżeli Bracia Mniejsi byliby w danej miejscowości, to powinno się z nimi nawiązać kontakt i poprosić o błogosławieństwo. Oczywistym jest, ze w tym przypadku, oni powinni być poproszeni jako nadzwyczajni spowiednicy i powinni objąć kierownictwo duchowe domu. Nikt nie powinien uznać tego za nadzwyczajne, że chcemy  być prowadzone w duchu franciszkańskim przez tych , co jako pierwsi otrzymali serafickie dziedzictwo. Nasze działania mają mieć szerokie horyzonty, bez śmiesznej, kobiecej małostkowości. W miarę potrzeby powinny zaprosić na różne uroczystości dygnitarzy kościelnych, albo zakonników z Zakonu franciszkańskiego. Powinniśmy mówić bardzo mało o naszych relacjach z Franciszkanami i nie zadręczajmy ludzi ze świata pochwałami na ich temat. To głębia naszego serca powinna być franciszkańska. Nie krzyczy się na dachach o tym, że kochamy swojego ojca i matkę i o tym, co dla nich robimy. To zachowuje się dla najbliższych i takie powinniśmy być w stosunku do naszych Ojców. Niech Ojcowie, którzy w specjalny sposób są zaangażowani w kierownictwo naszych dusz i misji, będą tymi, o których mówi się najmniej (CT 2 / 393).

 

     Założycielka bardzo pragnęła, by nasze relacje z księżmi miały wymiar nadprzyrodzony, dlatego w swoich Notatkach Duchowych opisuje je  bardzo jasno: Istniejąca pełnia kapłaństwa nie może być pomniejszana i z niej czerpię mój respekt do przebóstwionego mężczyzny, który nazywa się księdzem. Nawet jego upadki nie umniejszają jego godności. Z jeszcze większym respektem i czcią podchodzę do Hostii unoszonej przez ręce zbrudzone błotem (zgnilizną moralną), gdyż chcę skompensować to zło. W taki sam sposób powinnam traktować księdza, który mniej lub bardziej hańbi i brudzi swoją godność. Ona jednak mimo wszystko nie została pomniejszona, gdyż jej pełnia jest w Jezusie Chrystusie, w Bogu. Widzę odniesienia Najświętszej Dziewicy do kapłaństwa. Chcieć się im podobać jako kobieta – cóż za wstyd. Szukanie siebie w tych relacjach jest wielkim błędem i przestępstwem, a poszukiwanie ziemskich przyjemności w nich – profanacją. Wielką lekkomyślnością jest zabawianie się i szukanie rozrywki w tychże relacjach (NS 270).

 

     Według Marii od Męki Pańskiej władza kapłańska jest uniwersalna i nie ma księdza, który nie byłby Jezusem. By zweryfikować swoje relacje z kapłanami, musimy stawiać sobie pytanie: Czy każdego kapłana traktuję tak, jak by to był Jezus? Reakcja Założycielki  na to, co było przyczyną jej największych cierpień jest jednoznaczna i w pełni ewangeliczna. Jej największą siłą była cisza i kompletny brak jakiejkolwiek obrony. Z nikim nie rozmawiała na temat swoich problemów. Po separacji w Indiach zabroniła siostrom  mówić na temat tego, co się stało w sposób tak zdecydowany, że dopiero w 1999 r., w chwili ogłoszenia przez Kościół heroiczności jej cnót, został wydany dokument wyjaśniający separację z Siostrami Maryi Wynagrodzicielki. Gdy jeden z jej bardzo wpływowych przyjaciół zaproponował, by podała nazwiska osób, które przez cały czas sprawiały jej cierpienia powiedziała:   Nie! Nie! Od 20 lat nie stosowałam innej obrony jak milczenie. Bóg mi ukazał w sposób bardzo wyraźny, że błogosławi mój sposób postępowania, dlatego nie zaadoptuję innego. Lubię szukać w bliźnim dobrych stron, by je naśladować. Każdy ma jakąś dobrą stronę, nawet osoby najmniej uzdolnione. Jest to zbawienne i pełne miłosierdzia przyzwyczajenie, by szukać dobrych stron u innych. Na nieszczęście nie jest to powszechne, ale wręcz przeciwnie najłatwiej ukazuje się najgorsze strony osoby, bo jest to zgodne z naszą  naturą (GB s. 478).

 

  Jej misja pokoju ma tym bardziej wymiar nadprzyrodzony, gdyż Założycielka należała do kobiet bardzo wrażliwych. Pisze o tym o. Rafał w swoim liście do niej: Błogosławię dobrego Boga, że obdarzył Cię łaską mocy w pokusach zniechęcenia. Zawsze czuwaj nad tym Moje Dziecko i nie ufaj Twojej naturalnej wrażliwości. To prawda, że posiadasz ją w stopniu, który występuje bardzo rzadko, ale ten typ temperamentu może bardzo przysłużyć się do osiągnięcia świętości, dlatego że sprzyja cierpieniu, a cierpienie jest nieodzowne do świętości. Taka nadwrażliwość nadaje czułość miłości, a miłość do Jezusa i Jego spraw jest darem Ducha Świętego. Obok korzyści są niedogodności przed którymi trzeba się zabezpieczyć. By tak się stało miłość krzyża i krzyż miłości mogą Ci w tym pomóc. Proś o to ...( La, plus que partout ailleurs, La Sorgente, Grottaferrata 1982, s.257-258 (22.01.1884).


1 | 2 | 3 | 4

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 14746   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126611
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting