Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

TĘSKNIĘ ZA TOBĄ, PANIE...

... z Tobą mogę po bezkresach biec... - tak śpiewali Gimnazjaliści. Wejdź na chwilę, by zobaczyć jak tęsknota człowieka spotyka się z tęsk ...

Artykuły

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Uczniowie w drodze do Emaus

2010-08-25 s. Anna Siudak FMM

 


 

 

    Po wydarzeniach Wielkiego Piątku i złożeniu Jezusa do grobu, dwaj jego uczniowie wczesnym rankiem wyruszyli do Emaus, do wioski oddalonej o 60 stadiów tj 11 km od Jerozolimy.

 

Schodzili w dół...

 

    Spodziewali się tak wiele po Jezusie i ich nadzieje legły w gruzach....
Są nie do poznania: zgarbieni, rozczarowani, smutni, pozbawieni chęci do życia. Szamocą się na powierzchni własnych emocji i rozszalałych uczuć. Są jak wzburzone morze, na którym nie można zobaczyć głębi. Uciekając bez celu, zapadają w coraz większą otchłań bólu i beznadziei...
Idą razem, ale każdy jest we własnym świecie, są jakby nieobecni...
Ból rozczarowania zniewala im oczy. Są w amoku: podenerwowani i agresywni...
Mówią do siebie w bólu i ranią się wzajemnie.
Schodząc w dół coraz bardziej oddalają się od życia i własnego wnętrza. Brak pojednania ze stratą Jezusa i związanych z Nim nadziei zranił do głębi ich serca i prowadzi donikąd. Stał się dla nich prawdziwym przekleństwem prowadzącym do skrajnego smutku i samotności.

      

    Uciekają od tego co przeżyli, ale okazuje się, że zabrali te przeżycia ze sobą. Cały czas tylko o nich rozmawiają. Okazuje się niemożliwe wyrzucenie ich z pamięci. Jest ona tak mocna, że krzywdzą siebie próbując ją zatrzeć. Ona opowiada im nieustannie o tym, co się wydarzyło, a oni są zmuszeni jej słuchać. Przeżyte doświadczenia wpływają na ich zachowanie, myślenie, odczuwanie, stosunek do siebie i innych. Choć trudno im uznać, że wszystko co ich spotyka, jest dla nich bardzo ważne, to jednak muszą się z bolesnymi wydarzeniami pojednać, aby oczyścić pamięć. Droga do oczyszczenia pamięci wymaga od nich nazwania uczuć, które im towarzyszą oraz mówienia o swoim bólu. Dopiero wtedy, gdy nazwą swój ból po imieniu będą zdolni dzielić się swoim cierpieniem bez ranienia innych. Mówiąc w bólu a nie o bólu pogłębiają tylko swoje cierpienie i ranią wszystkich. Ból i żal, których nie są w stanie uwolnić i nazwać, rozlewa się w nich i doprowadza do rozżalenia, niszczącego smutku ora z do złości i agresji.

     

    Wtedy na ich drodze pojawia się Jezus. Nie narzuca się, dołącza do nich od tyłu. A oni nie rozpoznają Go, choć to o Nim tak namiętnie dyskutują, za Nim tęsknią, z Nim wiązali tak wielkie nadzieje i tyle się po Nim spodziewali...

        

    Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że można nie rozpoznać najbliższej osoby! Oni są zamroczeni przez ból, który wdziera się do ich wnętrz i zajmuje kolejne ich władze. Żyją zanurzeni w innej rzeczywistości i nie potrafią rozpoznać Jezusa.

     

     Jezus przyłącza się do nich, by przerwać krąg niszczącego ich bólu rozczarowania i rozżalenia. Pozwala więc, by wyrazili swoje trudne uczucia, swoje skargi i opłakali stratę, bowiem gdy te uczucia zalewają ich serca, niemożliwe jest im pomóc. Jezus zaczyna proces ich uzdrawiania od słuchania. Ono pozwala im jednocześnie usłyszeć samych siebie i siebie nawzajem.

   

    Jezus zadaje im pytanie: Co za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?
Wtedy zatrzymali się smutni i nie tylko wyrzucają z siebie słowa pełne bólu, ale uderzają nimi w Jezusa. Mówią zdenerwowani i uszczypliwi: „Ty chyba jesteś jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie co się stało”.

      

    Jezus przyjmuje więc ich wyrzuty, wiedząc, że w złości i zdenerwowaniu wypowiadają prawdę o sobie samych. Wytrzymuje ich napięcie i pierwsze uderzenie w Jego osobę. Zdaje sobie sprawę, że taki jest zawsze pierwszy moment w towarzyszeniu osobom, które nie pogodziły się ze swoimi głębokimi zranieniami. Jezus wie, że pierwsza fala wyrażonego cierpienia jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, dlatego zachęca, by powiedzieli jeszcze coś więcej o tych wydarzeniach. Wtedy przyznali się do bólu straty: A myśmy się spodziewali!..

     

    Potem przechodzą do wydarzeń opowiedzianych przez kobiety, które widziały żyjącego Jezusa. Wyrażają swoje przerażenie jakie wywołała w nich ta wiadomość oraz zdumienie i podziw. Jednak te uczucia nie rozpaliły w ich sercach nadziei. Ich serca były zmrożone rozczarowaniem i nieskore do uwierzenia po raz drugi. Ani pusty grób, ani widzenie aniołów, ani słowa kobiet nie były w stanie otworzyć ich serca na życie.

   

    Jezus pozwala się uczniom wyżalić i wylać z siebie te gorzkie uczucia. Chętnie to czynią, bo czują, że są słuchani. Słuchanie Jezusa sprawia, że rodzi się między nimi relacja bliskości. Podzielili się z Nim najgłębszym bólem, dotarli do rdzenia swojej choroby oraz otworzyli drogę do najgłębszych ran. Teraz potrzebują Jego słowa, by zacząć je leczyć. Jezus zaś z postawy delikatności i subtelności przechodzi do stanowczego oznajmienia uczniom: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do uwierzenia we wszystko, co mówili prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swojej chwały?

          

    Jezus nie daje się wciągnąć w dyskusję i intelektualne rozważania, ale reanimuje ich serce. Zaczynając im wykładać Pisma od Mojżesza i proroków, które przecież znali na pamięć, chce by je mocno powiązali z Jego osobą. Konfrontuje ich ze Słowem, aby przestali się zajmować własnymi przemyśleniami, ale przyjęli Bożą mądrość.

   

    Uczniowie, tak jak wcześniej Jezusa, zaczynają dopuszczać do siebie Boże Słowo. Nie jest im łatwo. Spodziewali się, że zapowiedzi Pisma spełnią się w Jezusie, ale On nie spełnił ich oczekiwań. Słuchają jednak Słowa, które zaczyna mówić do nich w nowy sposób, staje się dla nich żywe. Bez Jezusa nie byliby w stanie powiązać je z przeżytymi wydarzeniami. Słowo Boże wyprowadza ich z chaosu. Pomaga porządkować i wzbudzać nowe życie. Jest czymś więcej niż wskazówki na życie, ono zaczyna im dawać życie! Kiedy Jezus wyjaśnia uczniom Pisma, wtedy słowa, które słyszą dokonują w nich tego, co oznaczają i zaczynają wyjaśniać ich życie oraz sens przeżytych wydarzeń. Jezus zniżając się do stanu ich serc, idąc z nimi w dół, tłumacząc i czekając uzdolnił ich do przyjęcia Słowa i Jego osoby.

 

    Słowo Boże, które ich stworzyło i zna głębię ich serc jest zdolne ich nawrócić. Jest w stanie odbudować w nich tkankę psychiczną, zniszczoną przez traumatyczne wydarzenia. Co więcej, ono uruchamia w nich nowy potencjał życia, dynamikę życiową, która pomoże im wyjść z zamknięcia. W rozmowie z Jezusem następuje moment przełomowy, który muszą zauważyć i zapamiętać. Wróciło do nich życie, gdy razem z Jezusem odkryli swoje serca. Na ich głębinach poczuli, że nie są martwe ale pałają, ponieważ przemawia w nich Bóg i wyjaśnia Pisma. Zrozumieli, że cokolwiek w ich życiu się wydarzy i w jakimkolwiek stanie się znajdą, On nie przestanie przemawiać i wskazywać na sens tego co przeżywają. Właśnie ten moment okazał się decydujący. Dzięki niemu potrafili powrócić do życia i z pasją dzielić się nim z innymi.

      

    Jezus wyjaśniający im Pisma rzucił światło na ich mroczną przeszłość. Udowodnił, że niezależnie od tego, co dzieje się w ich życiu On chce być z nimi. Jest w stanie postawić ich na nogi i sprawić, że powrócą do siebie z pałającym sercem. Muszą się jednak zgodzić, by przejść drogę uzdrowienia, by rozeznać i uznać źródło choroby i zerwać z tym, co ją wywołuje oraz poddać się terapii. Muszą przemierzyć drogę w głąb siebie i rozeznać co niszczy ich życie oraz ustalić diagnozę i poddać się uzdrawiającemu działaniu Bożego słowa. Muszą odejść od oczekiwań i wyobrażeń  dotyczących uzdrowienia. Nie mogą pragnąć natychmiastowego uleczenia, ale uwierzyć, że większe błogosławieństwo może ich spotkać na drodze powolnego wracania do zdrowia.

      

     Muszą też pogodzić się z tym, że Bóg nie zawsze odbierze im wszystkie zranienia i dolegliwości, ale pozwoli, by z nimi żyli, dokonując jeszcze większego cudu, zamiany ran w perły. W ten sposób ich zranienia staną się miejscem ich duchowego wzrostu.

 

    Nadchodzi wreszcie najważniejszy moment na drodze ich uzdrowienia. Uczniowie podejmują decyzję pozostania przy doświadczeniach, które wzbudził w nich Nieznajomy. Chcą, by pozostał z nimi dlatego mówią: „Zostań z nami!”. Wręcz nalegają. Bardzo im zależy, by z nimi pozostał, bo spotkanie z Nieznajomym przemieniło ich myślenie, widzenie rzeczy, odczuwanie.

      

    Gdy Jezus zajął z nimi miejsce za stołem, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dawał go im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?

      

    Jezus zniknął im z oczu, bo stał się obecny w inny sposób. Jego obecność jest widzialna tylko dla tych, którzy uznają nowy sposób przebywania Jezusa Zmartwychwstałego w Kościele. Serca uczniów zostały przemienione i zaczęły pałać. Chcą się dzielić swoją radością. Rany, które odbierały im energię do życia zostały uleczone. Doświadczając uzdrowienia serca odkrywają, że Jezus nie tylko umarł za nich, ale żyje blisko nich, żyje historią ich życia, chodzi po ich drogach i mogą z Nim łamać chleb, nawiązywać bliskie więzi. Jednocześnie pozostaje niewidzialny, nieuchwytny, boski. Z perspektywy przebytej drogi zobaczyli, że On interesował się nimi, wręcz tęsknił za nimi.

 

    Kiedy uczniowie dopuszczają do głosu pałanie ich serc, dają sobie prawo do przeżycia radości. Tak jak doświadczenie żałoby jest potrzebne, aby przeżyć i opłakać stratę tak samo ważne jest, by przeżyć radość z odzyskanego życia. Poczuć jak wydobywa się ona zgłębi serca. I tej samej godziny uczniowie wracają do Jerozolimy... Nie dbają o to, że jest późny wieczór, dla nich zaczął się dzień. Wracają wyposażeni w energię życia, wspinają się w górę. Są zdecydowani i wyprostowani, patrzą i zmierzają w tym samym kierunku. Chcą się podzielić z nami szczęściem ze spotkania ze Zmartwychwstałym Panem.

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 10658   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126656
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting