Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Dzień Islamu w Kościele Katolickim w Polsce

            26 stycznia w Kościele katolickim w Polsce obchodzimy Dzień Islamu pod hasłem: Chrześcijanie i Muzułmanie: razem by przezw ...

Misjonarki

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Moją drogę mogę porównać do osiołka

2010-10-15 s. Bożena Bednarczyk FMM

 

         

 

Dziękuję Ci, Ojcze nasz,

–  za życie i za wiarę,  

–  którą mi poznać dałeś

– przez Jezusa Syna Twego.

Tobie chwała na wieki (por. pieśń oprac. Ks. K. Pasionek).

                                     

    Zacytowałam to, co jest bardzo ważne w moim życiu i czym chciałabym się podzielić. Życie i wiara, a w tym dar powołania zakonnego, są dla mnie bezcennym DAREM BOGA, przekazanym za pośrednictwem Rodziców (obecnie nieżyjących). Gdy na nowo zaczęłam odkrywać ten DAR, w sercu zagościła radosna wdzięczność Bogu i ludziom zwłaszcza Rodzicom.

                                               

    Nazywam się s. Krystyna Parafiniuk, urodziłam się dn. 5 stycznia 1949 roku jako pierwsze z sześciorga dzieci. Mieszkaliśmy przez kilka lat w Białej Podlaskiej, ponieważ to było rodzinne miasto mego Ojca – Mieczysława, który pracował na poczcie jako elektryk, później jako specjalista w dziedzinie zakładania i naprawy telefonów. Matka – Maria – pochodziła z Cicibora Dużego, miejscowości położonej o 4 km od Białej Podlaskiej, gdzie razem ze swoim bratem Stanisławem i rodzicami pracowała na roli. Po śmieci jej brata, śp. Stanisława przenieśliśmy się do Cicibora, a Ojciec kontynuował swoją pracę na poczcie, dojeżdżając rowerem do Białej Podlaskiej. Utkwiła mi w pamięci codzienna, poranna modlitwa Ojca przed wyjazdem do pracy i modlitwa wieczorna, na którą gromadziła się cała rodzina. Ona była źródłem jedności, a czasami pojednania. Byłam świadkiem, kiedy Rodzice podczas modlitwy Ojcze nasz dochodzili do zgody i postanawiali wspólnie o skorzystaniu z Sakramentu Pojednania dla umocnienia swego życia w wierze.

    Po ukończeniu 6 lat poszłam do Szkoły Podstawowej w Ciciborze Dużym, nauka szła mi dość dobrze, dzięki poświęceniu Ojca, który wieczorem pomagał mi w odrabianiu lekcji, zwłaszcza matematyki, której często nie rozumiałam. Matka poświęciła sporo czasu, by pomóc mi dobrze przygotować się do I Komunii Świętej. Zarówno trudne, jak i radosne wydarzenia rodzinne były postrzegane w świetle wiary – polecaliśmy je Bogu lub dziękowaliśmy Opatrzności Bożej. Tu nauczyłam się także przebaczenia uraz innym, a także prośby o przebaczenie. Matka uczyła nas, by trudności, swoje kłopoty szkolne polecać Panu Jezusowi, zachęcała do oddawania czci Najświętszemu Sercu Pana Jezusa poprzez odprawianie Pierwszych Piątków miesiąca i korzystanie przy tej okazji z Sakramentu Pojednania. Ona nigdy nie nalegała i nie kontrolowała, ale cała Rodzina, choć nie wszyscy razem, każdy w dogodnym dla siebie czasie rano lub wieczorem, starał się być u spowiedzi i na Eucharystii w każdy I Piątek miesiąca. W życiu wiarą niemałą rolę odegrało także środowisko, w którym żyłam i wzrastałam. W Ciciborze Dużym znajdowała się drewniana pocerkiewna kaplica, w której gromadzili się mieszkańcy – zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli na nabożeństwa: majowe, czerwcowe; w październiku na wspólny różaniec; a w Wielkim Poście na Drogę Krzyżową i Gorzkie Żale. Wracając z nabożeństwa do swoich domów, ludzi rozmawiali ze sobą, dzielili się tym, co piękne i dobre, a także tym co trudne i smutne. Były też grupy różańcowe kobiet i mężczyzn, a także młodzieży żeńskiej. Ja zostałam włączona do grupy żeńskiej w drugiej klasie szkoły średniej. Należeliśmy do Parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Białej Podlaskiej, gdzie chodziliśmy lub jeździliśmy na niedzielną Mszę Świętą – tu Rodzice zawarli Sakrament Małżeństwa, a ja przyjęłam sakramenty inicjacji chrześcijańskiej i tutaj dnia 6 stycznia  1980 roku składałam swoje śluby wieczyste. Obecnie, od jakiegoś czasu należymy do nowo powstałej Parafii pod wezwaniem Bł. Honorata Koźmińskiego, a do kaplicy przyjeżdża ksiądz w każdą niedzielę, by odprawić Mszę świętą.

                                     

    Po ukończeniu szkoły średniej w Białej Podlaskiej podjęłam pracę w sekretariacie Szkoły Zawodowej, by pomóc trochę rodzinie, bo pięcioro młodszego rodzeństwa zaczęło uczęszczać do szkoły podstawowej lub średniej. Choć Ojciec był dobrym pracownikiem, to jednak władze komunistyczne w pewnym okresie chciały, aby zapisał się do partii, a gdy oparł się temu mówiąc, że chodzi do kościoła i nikt nie może mu tego zabronić, wtedy na jakiś czas zmniejszyli pobory. Z czasem  rodzina wyszła kryzysu, a ja podjęłam pomaturalne Studium Medyczno-Dietetyczne w Poznaniu.

    Zaraz po ukończeniu studium otrzymałam dwie propozycje pracy w swoim zawodzie: jedna w szpitalu w Parczewie, a druga w  Ostrołęce. Opatrzność Boża skierowała moje kroki do Ostrołęki. Zadzwoniłam tylko do Rodziców, że podjęłam pracę, a w dwa dni  później przyjechała do mnie moja Matka, przywożąc różne potrzebne rzeczy. Przechadzając się po mieście przeczytałyśmy ogłoszenia.

Zwróciłyśmy uwagę na informację, że w każda środę o godz. 18.00 odprawiana jest nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Matka wtedy poradziła mi, abym przychodziła na tę nowennę, ofiarując ją w intencji rozeznania swojej drogi życiowej. Ta rada głęboko zakorzeniła się w mim sercu. Rzeczywiście przychodziłam w każdą środę, by prosić Maryję o pomoc.

    Jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu i Matce Nieustającej Pomocy za dar powołania misyjnego do Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi. Jestem szczęśliwa, choć swoją drogę mogę porównać do osiołka. Franciszek z Asyżu miał w zwyczaju przyrównywać swoje ciało do osiołka. Osioł w potocznym rozumieniu jest uparty i niepokorny. Natomiast ten poznany na kartach Biblii jest potulny, posłuszny, oddany.

    Nigdy nie myślałam, że zostanę zakonnicą, raczej miałam inny pomysł i plany na zorganizowanie swego życia. W pewnym okresie Pan pozwolił mi odkryć, że wiara, w której wzrastałam, jest wielkim DAREM BOŻYM, ona też nadaje głęboki sens i wartość memu życiu. Mniej więcej w tym czasie Chrystus skierował do mnie słowa skierowane do św. Pawła, które stały się dla mnie bardzo osobiste i wyjątkowe: Zaniesiesz imię moje do tych, którzy Mnie nie znają (por.Dz.9,15). Zapadły one głęboko w moim sercu, a kiedy nie dawały mi spokoju, wtedy poszłam do księdza, który oznajmił mi, że to jest powołanie misyjne. Trudno było mi to przyjąć i z tym się pogodzić, choć w dalszym ciągu prosiłam Maryję, aby postawiła mnie tam, gdzie chce mnie mieć Bóg, nawet wbrew mojej woli. I tak się stało. Ewangelista Łukasz mówi, że Jezus wysyła uczniów po oślę, ze słowami Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane... Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj ! (...) „Pan go potrzebuje”  (Łk 19,30 - 31). Z pewnością Pan odwiązał mnie od mojej wizji i planów życiowych.... i przyprowadził do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi.

             

    Jak to się stało? A no tak, że do tego kościoła przyjechały siostry FMM z animacją misyjną, ponieważ jedna z nich, S. Irena Murawska, pochodziła z tych okolic. Siostry gościły przez kilka dni, dowiedziałam się o tym od swojej koleżanki, która mi powiedziała „Krystyna, to po ciebie”. Ale, ja uparłam się – jak osioł i pomyślałam, że nie pójdę do kościoła. Przyszła środa, więc poszłam na nowennę, jak zwykle wieczorem, wtedy nawiązałam kontakt z Siostrą Ireną. Korespondowałam z nią przez rok, czytając listy naszych sióstr misjonarek i książki o Zgromadzeniu. W głębi serca wiedziałam, że to jest moja droga, ale osiołek upierał się. Pewnego wieczoru podczas modlitwy, kiedy wypowiadałam słowa: Boże choć Cię nie pojmuję, to jednak nad wszystko miłuję... powiedziałam „Panie Jezu to, chyba nie jest powołanie, tu trzeba się uczyć języków obcych, zwłaszcza francuskiego, bo Założycielka jest Francuzką, nie jestem zdolna do tego”. Wtedy w sercu swoim usłyszałam głos: «Co masz, czego byś nie otrzymała, wiec nie potrzeba się lękać». Zrozumiałam wtedy, że razem z powołaniem Bóg daje łaskę i moc, by to powołanie realizować. Mój osiołek zaczął powoli stawać się tym poznanym na kartach Biblii. Raduj się wielce, córo Syjonu, wołaj radośnie, córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy – zapowiedział Zachariasz (Za 9,9). Być osiołkiem do dyspozycji Pana to zaszczytne zadanie, ale ciągle trzeba pamiętać o tym, że w pełnieniu Jego misji, pochwały i słowa uznania nie należą się osiołkowi lecz Panu Jezusowi.

                               

Dnia 6 stycznia 1980 roku złożyłam śluby wieczyste w swojej rodzinnej parafii i otrzymałam posłanie do Afryki Zachodniej, do ówczesnej Górnej Wolty - Burkina Faso. Radość moja była wielka. Ogromnie cenię sobie formację, którą otrzymałam w Zgromadzeniu, zwłaszcza dwuletnie studium katechetyczne w Instytucie Katolickim dla Afryki Zachodniej na Wybrzeżu Kości Słoniowej w Abidżanie, które było dobrym przygotowaniem do pełnienia posłania misyjnego w Prowincji Togo-Niger-Burkina Faso w ciągu 17 lat. Z perspektywy czasu, gdy patrzę na realizację swego powołania, dostrzegam, że jest ono stale związane z głoszeniem Słowa Bożego:

- Przed wyjazdem na misje - animacja misyjna w różnych parafiach oraz zaangażowanie w duszpasterstwo powołań poprzez cotygodniowe wyjazdy na niedzielne spotkania z parafią.

- Prowincja: Togo-Niger-Burkina - katechizacja, duszpasterstwo związane z pierwszą ewangelizacją wśród szczepów wyznających religię tradycyjna (animiści) oraz zaangażowanie w duszpasterstwo powołań.

- Powrót z misji - roczne zaangażowanie w Papieskim Dziele Rozkrzewiania Wiary - animacja misyjna.

- Potem - redakcja i kolportaż pisemka: Dzielmy się wiarą - dzielenie się ze świeckimi aspektem misyjnym naszego charyzmatu.

                                                                         

Dobrą rzeczą jest wysławiać Pana

i śpiewać psalm imieniu Twojemu, Najwyższy.

Głosić rano miłosierdzie Twoje

i wierność Twoją nocami

na lutni dziesięciostrunnej i lirze,

z pieśnią na cytrę.

Bo zachwycasz mnie, Panie, dziełami Twoimi,

weselę się czynami rąk Twoich.

Jakże wspaniałe są dzieła Twoje, Panie,

Jak głębokie myśli Twoje (Psalm 91.1-6).

                                     

s. Krystyna Parafiniuk fmm, Warszawa Królowa Misji

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 12769   

 

Twoim zdaniem

Droga Siostro,umilająca podróż z Wybrzeża Czartoryskim,ujmujaca swoją melodią duszy,miłą rozmową,ciepłem serca...łezki popłynęły mi po przeczytaniu Osiołka...Dziękuję za spotkanie,za obecność,za działanie ukochanej przeze mnie od dzieciństwa Maryi i jej syna...
 

monika 2012-08-30 / 21:08:54 - IP: 91.235.124.209

 

 
Dodaj komentarz
 




 
000125170
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting