Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Relacje Marii od Męki Pańskiej z Henri Le Royer de la Tournerie (1824-1904)

    Henri Le Royer de la Tournerie pochodził ze szlacheckiej rodziny z Normandii. Był inżynierem dróg i mostów i pracował razem panem de Chap ...

Listy i świadectwa

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Z przedszkolnego podwórka

2010-10-15 s. Bożena Bednarczyk FMM

 

         

 

    Serdecznie wszystkich pozdrawiam z dalekiej i upalnej Afryki, a konkretnie z Republiki Demokratycznej Konga, gdzie pracuje już prawie 13 lat (jak ten czas szybko leci!). Obecnie jestem na równiku, tutaj słońce wstaje o 4.30 a zachodzi o 17.30, wiec dzień zaczyna się bardzo wcześnie. Mszę św. mamy codziennie o 5.30, więc możecie sobie wyobrazić, że prawi codziennie, oprócz niedziel, wstajemy 0 4.30 – wcześniej niż kury w kurniku. Na równiku wszyscy są przyzwyczajeni do takiego wczesnego, a raczej nocnego rytmu, i nikt nie narzeka, a nam, misjonarzom, trochę ciężko wstawać tuż po północy.

                                                     

Obecnie pracuję w przedszkolu liczącym 300 dzieci, podzielonych na 9 grup:

maluchy – 3-latki nazywają się „motylki”

4-latki – „żyrafy”, jest ich ponad 100

5-latki – „słonie”, są najliczniejsze 150

W przedszkolu pracuje 12 nauczycielek, jedna pani, która zajmuje się kuchnią i jeden stróż.

                                                                     

Pragnę się z wami podzielić kilkoma historiami z przedszkolnego podwórka:

    Na początku roku szkolnego znalazł się w grupie maluchów chłopczyk, który miał dwa i pół roku. Na imię miał Emmanuel i na swój wiek nie chciał się zaadaptować w grupie, więc całe ranki spędzał na zewnątrz klasy lub ze mną w biurze. Ze swoimi rówieśnikami raczej nie rozmawiał, lubił przebywać ze starszymi (4-latkami), gdyż miał tam swojego brata. Ponieważ ciągle przebywał na zewnątrz, nadaliśmy mu przydomek „stróża”. Pilnował on dobrze podwórka i naszej kucharki. Jeśli mama Janina spóźniała się troszeczkę z przygotowaniem posiłku (mąki kukurydzianej na mleku), Emmanuel podsumowywał, że ciągle się spóźnia, jak on ma ochotę, by coś zjeść. Przez swój sposób reagowania i mówienia dawał nam dużo radości. I tak nam upłynął cały miesiąc, Emmanuel ciągle pilnował szkolnego podwórka, aż pewnego razu zdecydował się rozpocząć naukę z dziećmi z drugiego roku. Pewnego dnia jego wychowawczyni powiedziała, że ojciec Emamnuela jest chory psychicznie i zamknięto go w wiezieniu, gdyż robił dużo zamieszania na ulicach miasta. Dzięki pomocy znajomych i przyjaciół udało się go stamtąd wyciągnąć i mógł wrócić do swojej rodziny. Mama Emmanuela wycofała dzieci z przedszkola, gdyż nie miała możliwości zapłacenia. Prosiłam mamę, aby przyszła na krótką rozmowę. Rzeczywiście sytuacja była tragiczna. Dzięki pomocy dzieci z Piastowskiego przedszkola mogłam zapłacić za całoroczny pobyt w przedszkolu dla tych dzieci. Gdy tylko ojciec rodziny poczuł się lepiej, przyszedł podziękować. Był to ktoś inteligentny i zdawał sobie sprawę, że jest chory. Pomogłam mu i jego rodzinie, dając trochę pieniędzy otrzymanych z Piastowa. Myślę, że najważniejsze dla niego było to, że mógł często przychodzić i porozmawiać, że traktowałam go na serio. Lubił rysować i miał talent plastyczny, więc szkicował pejzaże, pałace i kościoły, a ja doceniałam jego pracę, dodając mu odwagi. Po pół roku zdecydował się, że opuści Bumbę i pojedzie wraz z całą rodziną do Kinshasy. Przygotował starannie podróż, kupił żywność na drogę i wszystko, co jest potrzebne, by podróżować trzy tygodnie. Oczywiście dzieci z przedszkola w Piastowie też pomogły, by Emmanuel i jego brat Don oraz jego siostra Merveille wraz z rodzicami wrócili do swojego rodzinnego miasta. Obiecali zadzwonić, ale chyba zapomnieli. Ufam, że Bóg czuwa nad nimi i ich poprowadzi. Byli dobrymi katolikami i prawie codziennie widziałam ojca rodziny w naszym parafialnym kościele.

                                                                                   

    Inna historia z naszego przedszkola, którego patronką jest Matka Boża Różańcowa „La Rosette”. Każdego roku 7 października świętujemy naszą patronkę, urządzając procesję na jej cześć; całą szkołą idziemy do kościoła na Msze świętą, by podziękować Matce Bożej za opiekę i poprosić o łaski. W ubiegłym roku szkolnym ciągle zadziwiał mnie jeden mężczyzna, który przyjeżdżał zawsze piętnaście minut wcześniej przed zakończeniem lekcji. Siadał obok biura i czekał na swoją małą córeczkę Rachel. Był trochę zaniedbany, ale widać było, że ma możliwości finansowe. Na początku roku Rachel była bardzo zamknięta i prawie nic nie mówiła, minę miała smutną, myślałam, że ma braki uczuciowe, ale widząc miłość ojca do niej, zrozumiałam, że może jest inna przyczyna. Powoli Rachel znalazła w przedszkolu przyjaciółkę Plamodie i rzeczywiście się zmieniła, stała się wesoła i otwarta. Jej ojciec codziennie przyjeżdżał, by ją zabrać do domu, on również widział zmiany i bardzo się cieszył. I tak upłynął rok szkolny. Podczas wakacji poinformowano mnie, że tatuś Rachel jest bardzo chory. Nie zwlekając udałam się do szpitala, dzięki uprzejmości pielęgniarzy i jego żony udało mi się go zobaczyć. Był połowicznie sparaliżowany, nic nie mówił, ale wydawał się że wszystko rozumie. Wtedy to dowiedziałam się, że był to najbogatszy człowiek w Bumbie, że miał piękne domy i dużo posiadłości. Bogactwo nie może zapewnić życia.

                                             

    Niestety zmarł, byłam na pogrzebie, był otoczony mnóstwem ludzi. Chyba cała Bumba wyszła, by mu powiedzieć „żegnaj”. Nie był katolikiem, ale dużo robił dla kościoła, w którym się modlił. Mam nadzieję, że Bóg wprowadził go do światłości świętych w niebie.

                         

    Rozpoczął się rok szkolny, Rachel powróciła do przedszkola, była teraz w grupie starszaków, jej przyjaciółka Plamodie była wciąż obok niej, ale dawna radość na oblicze Rachel już nie powróciła. Pewnego dnia poinformowano mnie, że Rachel jest w szpitalu. Udałam się do szpitala, gdzie była leczona. Po drodze kupiłam trzy paczki ciastek. Weszłam do jej separatki, była tylko z mamą,. Była bardzo osłabiona, ale uśmiech na jej twarzy pojawił się, gdy mnie zobaczyła. Dałam jej ciastka, po zjedzeniu drugiej paczki powiedziała „wystarczy” i nie chciała więcej.

    Serce dziecka było przepełnione goryczą po stracie taty, którego bardzo kochała. Rachel odmówiła posiłków, prawie nic nie jadła, trzeba było wiele razy dawać jej krew. Lekarze nie znajdowali żadnej choroby i nie byli w stanie jej leczyć. Rachel zmarła z miłości i tęsknoty za swoim ojcem. Poszła, by go zobaczyć w niebie, tam już nie będą rozłączeni.

    Całą szkołą udaliśmy się na pogrzeb Rachel, by ją pożegnać, zerwaliśmy wszystkie kwiaty z naszego szkolnego podwórka i położyliśmy przy jej trumnie. Wyobraźcie sobie wielki płacz i emocje naszych dzieci przy pożegnaniu. Pierwszy raz w historii szkoły zdarzyło się, że jedno z naszych dzieci umiera. Rachel była nam bardzo bliska, wszyscy przeżyliśmy jej śmierć bardzo mocno, na długo nam pozostanie ból w sercu, ale wierzymy, że mała pięcioletnia Rachel wstawia się za nami przed tronem Boga w niebie i ciągle do nas się uśmiecha, będąc na kolanach swojego ojca.

                                                       

Z pozdrowieniami,

s. Wiesława Kowalska fmm, Republika Demokratyczna Konga

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 8469   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126609
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting