Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Dzień skupienia dla dziewcząt

W sobotę 29 marca w domu sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi w Łęcznej odbył się pierwszy dzień skupienia dla dziewcząt... ...

Listy i świadectwa

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Cierpienia znoszone dla Chrystusa i dla Ewangelii są nieodzownym warunkiem wzrostu Królestwa Bożego

2010-10-30 s. Bożena Bednarczyk FMM

 

 

 

 

Świadectwo s. Krystyny Parafiniuk fmm na Światowy Dzień Misyjny

                                     

    Powołanie misyjne i towarzysząca mu łaska Boża, która pomaga odpowiadać na Boże wezwania i realizować je w życiu codziennym, są wielkim darem Boga. Składając śluby zakonne między innymi mówimy: W ŚLAD ZA CHRYSTUSEM za ŁASKĄ DUCHA ŚWIĘTEGO, ODDAJĘ SIĘ bez reszty BOGU OJCU... Ofiaruję moje życie za Kościół zbawienie świata.

                                           

    Złożyłam swoje śluby wieczyste i otrzymałam posłanie misyjne do Afryki Zachodniej. To była dla mnie wielka radość. Wyjechałam do Francji na naukę języka, by w październiku tego samego roku stanąć na kontynencie swojego posłania misyjnego. Otrzymałam dobre przygotowanie do pracy duszpasterskiej w Afryce  Zachodniej. Studiując w Abidżanie na Wybrzeżu Kości Słoniowej, zapoznawałam się z kulturą i prowadzeniem katechumenatów, przygotowujących ludzi dorosłych do sakramentów: Chrztu, Pierwszej Komunii Świętej, Bierzmowania. Przez 17 lat pełniłam misję najpierw wśród szczepu Lobi w Burkina Faso, potem wśród szczepu Moba w Togo Północnym. Byłam bardzo szczęśliwa wśród ludzi, do których Pan mnie posyłał. Stopniowo wioski pogańskie otwierały się na Słowo Boże, a ludzie dorośli – mimo różnych trudności – przygotowywali się do Chrztu. Wzrastało między nimi braterstwo poprzez pojednanie i wzajemną pomoc w sytuacjach trudnych. Obok entuzjazmu i radości, jakie towarzyszyły mi w realizacji tego posłania misyjnego, powoli odkrywałam też prawdę, że misje bardzo mocno związane są z krzyżem. Trzeba było znosić ciężki klimat, różne niewygody i doświadczenia związane z życiem w innej kulturze i mentalności, choroby tropikalne, jak malaria czy różnego rodzaju pasożyty. Bardzo polubiłam naszą polską pieśń: Zbawienie przyszło przez Krzyż, ogromna to tajemnica, każde cierpienie ma sens prowadzi do pełni życia. Ta głęboka treść dodawała mi siły do znoszenia codziennych trudów. W pewnym momencie Pan zażądał ode mnie czegoś więcej: pojawiły się dolegliwości, konsultacja lekarska, niezwłoczna operacja, trzeba było szybko wrócić do kraju. Musiałam więc oderwać się od ludzi, z którymi się zżyłam. Bardzo bałam się cierpienia fizycznego. Jedyną pociechą było dla mnie to, że katechumeni i placówka misyjna potrzebuje mojej modlitwy połączonej z ofiarą. To przekonanie dawało mi siłę ducha i radość mimo cierpienia. Na szczęście po 3 miesiącach kuracji wróciłam na swoją placówkę misyjną. Okazało się, że ludzie bardzo ładnie się zorganizowali wokół nowych katechistów, po rocznej formacji przewodniczącego wspólnoty parafialnej i katechistów, mogłam zostawić te wioski, aby przenieść się do innych, którym jeszcze nie głoszono Słowa Bożego. Po kilku latach również te nowe placówki dość dynamicznie się rozwinęły – zaczynałam pracę z jednym katechistą, a w krótce ich grupa liczyła 32 osoby. Razem z księżmi prowadziliśmy dla nich intensywną formację, a nowe wioski pogańskie zaczęły się zgłaszać do nas, prosząc o głoszenie im Słowa Bożego. Znowu wielka radość i entuzjazm. Ale klimat coraz bardziej dawał się we znaki, opadałam z sił, leki przeciwmalaryczne przestawały działać. Zdałam sobie sprawę, że nie będę mogła, jak dotychczas, jeździć motorem. Bardzo związałam się z tamtejszymi wspólnotami, czułam się wśród nich tak, jak we własnej rodzine. Po prostu kochałam tych ludzi, chociaż czasami wydaje mi się, że to Jezus przeze mnie ich kochał, oni to odczuwali, a ja byłam po prostu ich siostrą. Jednak trzeba było opuścić Afrykę na zawsze i znowu to wszystko było moją cichą ofiarą złożona Panu w intencji tych ludzi, którym pozostawiłam nadzieję, że kiedyś spotkamy się u stóp Pana w niebie.

                                                       

     Pragnę podzielić się z wami historią Daniela ze szczepu Moba – mojej placówki misyjnej. W krótkim czasie po przybyciu misjonarzy do miasta Dapaong zostaje założona szkoła podstawowa, potem średnia, w której prowadzona jest katecheza. Jedna z miejscowych rodzin, spośród wielu dzieci do szkoły w Dapango wysyła najstarszego syna Daniela. Chłopiec jest bardzo zdolny, po ukończeniu szkoły I-wszego stopnia, dostaje się do szkoły średniej. Rodzina wiąże z nim poważne nadzieje, że się wykształci, z czasem zajmie jakieś poważne stanowisko i będzie wspomagał rodzinę.

                                                                                                                 

     W szkole, na lekcjach religii Daniel poznaje Słowo Boże, którym jest zafascynowany. Decyduje się na przyjęcie chrztu, chociaż wie, że musi pokonać bardzo wiele trudności w swojej rodzinie, mocno związanej z religią tradycyjną. Tutaj wstawia się za nim, jego kuzyn, jeden z pierwszych katechetów, mieszkający w sąsiedniej wiosce. W szkole średniej w sercu Daniela coraz silniej jawi się pragnienie, aby zostać kapłanem. Wie o tym jego ksiądz – misjonarz, jego wujek katecheta i starsi koledzy, będący już w seminarium. Wszyscy oni znają opory z jakimi rodzina przyjęła chrzest Daniela, i wiedzą, że atmosfera nadal jest niezwykle napięta. Radzą mu aby na razie nic nie mówił o swoim powołaniu. Kiedy po zdaniu matury Daniel podejmuje decyzję wstąpienia do seminarium, koniecznie trzeba o tym powiadomić rodzinę. Do rodziny wybiera się delegacja: wujek katecheta i dwóch starszych kolegów Daniela, którzy są już klerykami: jeden z nich to obecny biskup Dapango Jacques Anylunda, drugi ks. Eloi Lamboni zajmujący się obecnie sprawami socjalnymi w diecezji, pochodzący z tego samego szczepu co Daniel. Na umówione wcześniej spotkanie zjechała się wielka rodzina, co w Afryce oznacza cały klan. Wszyscy zgromadzili się pod wielkim drzewem. Wujek Daniela przedstawił główny cel tego zebrania, to znaczy powołanie Daniela do kapłaństwa oraz sprawę z tym związaną – wstąpienie do seminarium. Klerycy opowiedzieli o swojej drodze do kapłaństwa, dali świadectwo własnego powołania. W imieniu klanu zabrał głos ojciec Daniela. Mowa jego była krótka, ale i stanowcza. Zwracając się do syna powiedział: „Ty wybieraj rodzina albo kapłaństwo. Jeżeli wybierzesz kapłaństwo, to znaczy, że wyrzekasz się rodziny i zrywasz z nią wszelkie więzy”. Potem nastało wielkie milczenie. Ks. Daniel wspomina, że ojciec aby jeszcze dobitniej przemówić do niego, wydobył miecz i powiedział: „Jeśli wybierzesz kapłaństwo, to będziesz dla naszej rodziny mieczem, który teraz wbijam w to zielone drzewo, które będzie powoli obumierać, bo zabraknie jej wodza”. Nikt nie może sobie wyobrazić, co działo się w sercu Daniela – czuł jakiś ogromny ból, wewnętrzne rozdarcie, ale i ogromną siłę i moc. Powiedział, że wybiera kapłaństwo i wstępuje do seminarium.

                                                                         

     Wtedy rozpoczął się wielki płacz w całej rodzinie wspomina ksiądz Daniel. Moja matka biegła topić się w rzece, wujek biegł, żeby ją powstrzymać. Ja tu już nie miałem nic do zrobienia, więc opuściłem rodzinę. Wtedy, w tej dramatycznej sytuacji, wybrałem Chrystusa i Jemu zawierzyłem tą całą tragiczną sytuację rodzinną. Dopiero po latach sytuacja w mojej rodzinie uległa zmianie. Zarówno ojciec, jak i cała rodzina, zaczęli mnie zapraszać i nawet często prosić o radę. Matka, która kiedyś była w tak wielkiej rozpaczy, niedawno przyjęła chrzest – ze wzruszeniem wspomina ks. Daniel, który został mianowany rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Lome stolica Togo (to był czas mojej misji w tej diecezji).

                                           

     Kiedy dziś patrzę na moje życie, widzę jak radość z głoszenia Ewangelii przeplatała się w nim z cierpieniem. Jednak Bóg pozwolił mi także widzieć owocność mojego cierpienia. Bo gdy chorowałam, gdy musiałam oderwać się od mojej misji, gdy byłam bezsilna, wiara tamtych ludzi umacniała się i promieniowała na ich pogańskie otoczenie. W ten sposób sama w moim życiu doświadczałam śmierci i zmartwychwstania razem z Jezusem. Ale zdaję sobie sprawę, jak wielką wartość miały dla mnie modlitwy i ofiary cierpień moich współsióstr oraz bliskich i znajomych, ludzi z mojej parafii rodzinnej.

                                             

     W Encyklice poświęconej misji Ojciec Święty tak pisze: Nawrócenie jest darem Bożym, dziełem Trójcy; to Duch Święty otwiera drzwi serc, aby ludzie mogli uwierzyć w Pana i wyznać Go (Rmis 46).

                             

     Zachęcam Was wszystkich do włączenia się w dzieło misyjne Kościoła powszechnego przez modlitwę i ofiarę swoich cierpień. Wasza modlitwa może zaowocować rozwojem Kościoła na terenach misyjnych, umacnianiem się wiary innych, może podtrzymywać misjonarzy w ich trudnej posłudze. Być może tu, na ziemi nigdy tych owoców nie poznacie. Lecz zajaśnieją w pełni, gdy spotkamy się wszyscy w Domu Boga, naszego Ojca. Amen.

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 8570   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126579
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting