Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Brylantowy Jubileusz

    Siostra Jacka (Franciszka Zięba, 93 lata), 17 września w tym roku będzie świętowała Brylantowy Jubileusz, 75 lat życia zakonnego. Dzieli ...

Fundacje

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Wyprawa misyjna pierwszych sióstr FMM do Chin do Tung-Uien-Fang

2010-01-28 Prof. Gorges Goyau

 


 

 

    Na prośbę biskupa Pagnucci, Franciszkanina i Wikariusza Apostolskiego w Chen-si, siostry FMM zgodziły się założyć nową fundację w Tung-Uien-Fang. Zadanie to powierzyła Maria od Męki Pańskiej siostrze Marii Agnieszce od św. Jana Chrzciciela ( Zofia de Villele).

   

     Urodziła się ona 2 kwietnia 1844 r. na wyspie Reunion, w znanej wszystkim i głęboko religijnej rodzinie. Siostry Wynagrodzicielki poznała dzięki swojej ciotce Marii z Nazaretu, która była Asystentką Generalną w tymże Zgromadzeniu. Po odbyciu Nowicjatu, została wysłana w lipcu 1868 r. do Madury i tam złożyła swoje śluby wieczyste 19 stycznia 1873 r. Była Asystentką domu w Trichinopoly, gdzie nazywano ją „Matką o łagodnym charakterze”. Potem była przełożoną najuboższego domu  w Adeikalabouram. Po następnym pobycie w Tricinopoly (wrzesień 1874- luty 1876 r.) wraca znowu jako przełożona do Adeikalabouram i tam przeżyła tragedię separacji 11 czerwca 1876 r. Zawsze pamiętała o tej dacie i każdego roku, nawet z dalekich Chin, pisała do Marii od Męki Pańskiej. Towarzyszyła Założycielce w Rzymie w styczniu 1877 a potem w pierwszym Nowicjacie w Saint Brieuc.

   

     Dnia 19 lutego 1878 r. powróciła do Indii z grupą Nowicjuszek, będąc w ten sposób przewodnikiem pierwszej wyprawy misyjnej Misjonarek Maryi. W latach 1883-1884, gdy Maria od Męki Pańskiej była zdjęta z urzędu Generalnej, Maria Agnieszka od św. Jana Chrzciciela, przeżyła momenty wielkiego cierpienia i trwogi, będąc odcięta i odizolowana od reszty Zgromadzenia, otrzymując tylko spóźnione i fragmentaryczne wiadomości. Do tego doszło znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia. Do Europy wróciła na Kapitułę Generalną w 1884 r. i została Asystentką Generalną. Pomagała Marii od  Męki Pańskiej przy fundacji w Marsylii, gdzie została przełożoną, będąc jednocześnie odpowiedzialna za finanse Zgromadzenia. W 1890 r. wyjechała do Chin na fundację w Tong-Uien-Fang, by towarzyszyć siostrom do Chen-si. Miała tam zostać tylko kilka miesięcy i powrócić, ale z powodu trudności podróżowania, biskup postawił warunek: te które zamierzają dojść do celu, mają tam pozostać.

   

     Maria Agnieszka zatelegrafowała do Marii od Męki Pańskiej i otrzymała odpowiedź, że ma udać się do Tong-Uien-Fang. Po sześciu miesiącach podróży, dotarła wreszcie z siostrami na miejsce i mając na początku niewielkie zaangażowania poświęcały czas na modlitwę i naukę chińskiego. Często pojawiające się epidemie, były powodem śmierci wielu młodych sióstr. Również Matka Maria Agnieszka od św. Jana Chrzciciela, zarażona tyfusem, umiera 30 kwietnia1899 r. Nie chcąc nic po sobie zostawić, miała życzenie, by do jej trumny włożono wszystkie jej osobiste notatki oraz listy. Pozostały tylko listy, które pisała do Założycielki, stąd mamy jej wspaniałe relacje z podróży. Ona sama chciała być jak Jan Chrzciciel- przygotować drogi Panu.

     

     Zanim przejdę do opisu jej podróży, dam najpierw dojść do głosu Gorges Goyau profesorowi Historii Misji z Akademii Francuskiej i Instytutu Katolickiego w Paryżu, który także relacjonuje jej wyjazd do Chin w napisanej przez siebie biografii Marii od Męki Pańskiej wydanej w 1939 r.

 

      „Siostry odpłynęły z Marsylii 15 czerwca 1890 r. z Marią Agnieszką od św. Jana Chrzciciela. Najpierw   przebyły tę samą drogę co ich poprzedniczki do Itchang Hankow. W Yang-Tse-Kiang był ich pierwszy postój w Chinsch. Rzeka Han-Kiang była niemożliwa do przepłynięcia. Musiały więc czekać kilka miesięcy. Wszyscy uważali , że kobiety płynące aż do Chen-si to wielkie wydarzenie. Zajęte pesymistycznymi myślami, jeszcze raz telegrafowały do Marii od Męki Pańskiej, czy mają płynąć dalej. Ona odpowiedziała że tak. Jeden z katechistów Wikariusza Apostolskiego Chen-si czekał na nie w Hankow, by być ich przewodnikiem i towarzyszem podróży. Mistrz Piotr chronił je przez całą drogę, przed ciekawością ludzką oraz nienawiścią jaką Chińczycy darzyli Europejczyków. Musieli pokonać po drodze także liczne kontrole celne.

   

      W chwili opuszczenia Hankow, pożegnały ubrania i kolory zakonne, otrzymane w dzień pierwszych ślubów. By jednak zostać wierne duchowi tych ślubów, które mówią o wyjeździe na koniec świata, jeśliby była taka potrzeba- trzeba się było ubrać w inny sposób. Niebieskie pończochy, czarne buty, niebieskie spodnie, krótkie granatowe bluzki, małe czepki z czarnej satyny, czarne woalki zakrywające twarz- był to ich uniform na drogę. Tak przebrane, 15 października w Hankow, zeszły do portu rzecznego, trochę zażenowane. Przechodnie zatrzymywali się by im się przyjrzeć i ich stopy zdradzały, że były przebranymi Europejkami. Było łatwiej mieć głowę Chińczyka niż stopy Chinek. Łódź na której miały płynąć nazywała się Nadzieja.

   

       Weszły na nią przez okno i katechista zamknął je w małym pomieszczeniu, by je uchronić przed niedyskretnym okiem ciekawskich. W dwóch pomieszczeniach gdzie był maleńki ołtarz, zarezerwowanych dla sióstr, każdego ranka była odprawiana Msza św. Przychodził do nich misjonarz, o. Zenobio, który płynął w barce, zaraz za łodzią sióstr. Na tej samej łodzi, na honorowym miejscu, triumfował inny bóg, któremu składali ofiarę z koguta. Każdego wieczoru zatrzymywano łódź przy brzegu lub na środku rzeki w obawie przed złodziejami. Po 21 dniach podróży zatrzymali się w Loo-Ho-Ku, stolicy Północnej Hupe, gdzie siostry miały następny postój. Ojciec Fantosati, Franciszkanin, przekazał siostry dziewicom chińskim, które prowadziły żłobek.

   

       Siostry po tylu dniach podróży miały nogi sztywne jak bagietki. Odpoczywały tam 5 dni. Tercjarki chińskie kupiły im sześć wierzchnich, podwójnych nakryć ozdabianych, z szerokimi rękawami, by je włożyły na  swoje ubrania. W oczach Chińczyków w takich strojach robiły lepsze wrażenie. Szóstego dnia wyruszyły na inną barkę, jeszcze mniejszą, gdzie musiały żyć pomiędzy Chińczykami w dymie ogniska. Największy problem to jak sprawować Mszę św. Z surowej bawełny, którą zakupił katechista Piotr, zrobiły dach, z koców ściany i dywan i w tak urządzonym namiocie-kaplicy była sprawowana Najświętsza Ofiara. Gdy przybyły do Tchien-Kiao-Keu, rezydencji belgijskiej misji franciszkańskiej, o. Zenobio się na dobre rozchorował. To o. Xavier z misji belgijskiej podjął się, by je poprowadzić do Chen-si. Dnia 17 grudnia wyjechały w małej barce i wieczorem dobiły do Mau-Fchou. Znaleźli się na ziemiach Chen-si.

     

      W chińskiej chrześcijańskiej rodzinie zapewniono siostrom wyżywienie i schronienie. Na środku izby ojciec rodziny gotował na ognisku i dym przenikał wszystko. Na środku stał również mały stolik do spożywania posiłku. Wielki apetyt jaki wszystkim towarzyszył, przyprawiał te posiłki, którym towarzyszyła wielka radość. Wszystko było tak inne i nowe, długa fajka, którą paliły kobiety i którą też podawano siostrom, aby je uczcić. W usytuowanym naprzeciwko pomieszczeniu, bez okien był pokój sypialny sióstr. Była tam w pobliżu wielka świnia, nie przestająca kwiczeć i mały osioł. Wszyscy ci ludzie z szeroko otwartymi oczami i ustami oglądali siostry od stóp do głów, śledząc najdrobniejsze poruszenia, pożerając je wzrokiem. O.Xavier wyznaczył swojej karawanie tylko 5 godzin snu i o czwartej rano wyruszyli w drogę.

 

     Dla o. Zenobia i sióstr były krzesła. Ale jakie krzesła? Wyobraźcie sobie dwa długie bambusy a na środku nich uczepiona deseczka, która wyglądała na siedzenie. Z tyłu by służyć za oparcia tragarze mieli zwinięte swoje nakrycia i ubrania i obwiązane sznurkiem, tworząc jednocześnie mały dobrze zaopatrzony, przenośny sklep, do którego zbiegali się mieszkańcy ze wszystkich stron. Czyż słońce nie jest dla wszystkich? Dwa końce sznura podtrzymują inną deseczkę, bardzo wąską, która nie przestawała być ruchliwa, nawet gdy stopy były na niej oparte, gdyż nie było oparcia z tyłu. W ten sposób siedziało się jak na grzędzie oparte na plecach tragarzy. Konieczne było ciągłe utrzymywanie równowagi. Zagłębiano się w śnieżne góry i wspinano po oblodzonych drogach.

   

     Często drogi te przechodziły w strumienie i trzeba było je przekroczyć lub przejść przez mostki. Gdyby uczynili jakiś nieuważny krok, można byłoby wpaść do lodowatej wody. Siostry musiały czasem zejść ze swoich krzeseł jeżeli ścieżka stawała się nie do przebycia. Wspinały się, wdrapując jak mogły, albo schodziły na czworaka ze skał. Podróż ta trwała osiem dni. Wieczorem chroniły się w bardzo złym stanie oberżach. Znajdując się pomiędzy Chińczykami siostry paliły długie fajki, chrupały kilka kawałków kukurydzy.

   

       O. Xavier zerkał okiem, gdzie przestawić świnie, osły czy wołu, by umieścić na nocleg siostry. Jeden raz nawet nie przeszkadzały im zwierzęta. Były szczęśliwe przypominając sobie Betlejem. Dnia 22 grudnia o ósmej rano, góry zostały pokonane, i przed nimi otwarła się równina w całej pełni swego piękna i której widok przypominał Francję. Tylko kilka godzin dzieliło je od Tung- Uien- Fang. Była jeszcze do przekroczenia rzeka Yu-hi. Siostry dostały się na szeroką tratwę, gdzie byli ludzie i zwierzęta; prawdziwa Arka Noego. Na drugim brzegu francuski Franciszkanin wyszedł im na spotkanie. W ciągu dwóch godzin wozy z misji zawiozły je do Tung-Uien-Fang. Czekała na nie wystawiona Hostia. Biskup Pagnucci otoczony 22 klerykami, którzy tworzyli chór, wprowadzili siostry do sanktuarium.”

   

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6  

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 29606   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000127107
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting