Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

Niedziela Dobrego Pasterza

Czwarta Niedziela Wielkanocna jest Niedzielą Dobrego Pasterza, Dniem Modlitw o Powołania w Kościele ...

Listy i świadectwa

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Dar misyjnego powołania

2010-01-30 s. Anna Siudak FMM

 


 

 

     Powołanie misyjne jest dla mnie wielkim, bezinteresownym darem od Pana Boga. Wielkim, bo kogoś tak przeciętnego i kruchego jak ja Bóg wezwał do głoszenia swego Królestwa aż po krańce ziemi, do misji ad gentes. Wielkim również przez to, że Pan Bóg przyjął dar mojego życia i chciał bym je ofiarowała za Kościół i zbawienie świata.

 

     Jednak ten kontrast między wielkością Bożego obdarowania, a moją kruchością i małością nie przeraża ani nie przytłacza. Wręcz przeciwnie czyni moje życie szczęśliwym przez to, że nie mogąc opierać się na sobie, ciągle potrzebuję Bożej pomocy oraz mogę realizować swoje życiowe hasło z listu do Filipian (4, 13): „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.

   

     Misyjne powołanie jest bardzo wymagające. Jego realizacja zakłada nieustanną przemianę myślenia na ewangeliczne, rozszerzanie serca, horyzontów widzenia i rozumienia, otwieranie się na światło Ducha Świętego i Jego dary, by nieustannie napełniać się Bogiem. Niemożliwym jest przekazywanie innym tego, czego sama nie posiadam. Dlatego cały wolny czas poza pracą i byciem we wspólnocie zajmuje mi modlitwa. Była ona dużym wysiłkiem na początku życie zakonnego, ale z czasem stała się czymś koniecznym i upragnionym. Jest ona dla mnie miejscem spotkania z Bogiem, z Jego słowem oraz odpoczynkiem w Bogu. Z niej czerpię moc do moich zaangażowań. Modlitwa nadaje sens mojemu apostolstwu i z niej każdego dnia na nowo jestem posyłana do moich zajęć.

 

      Szczęście misyjnego powołania ma więc swoje źródło w Bogu, którego trzeba odkryć najpierw w sobie, a następnie w drugim człowieku, w wydarzeniach, w otaczającym świecie. I na początku też jest to trudne, jak modlitwa, ale z czasem staje się czymś naturalnym. Dostrzegając jak nieustannie jestem przez Boga kochaną i obdarowywaną, nie mogą jednocześnie czuć się nieszczęśliwą. Jednak to szczęście nie ma nic wspólnego z tanim szczęściem, które proponuje świat. Jest ono skutkiem umierania ziarna, aby przynosiło obfity plon.

 

     Prawdziwa radość jest zawsze poprzedzona umieraniem sobie i temu wszystkiemu, co nie jest Bogiem. Dokonuje się to poprzez posłuszeństwo przełożonym i przyjęcie różnych krzyżujących mnie wydarzeń czy sytuacji. Dzięki takim sytuacjom najczęściej odkrywam wielkie bogactwo darów, które Bóg złożył w mnie, i które są nieodzowne do budowania Jego Królestwa. W ten sposób bardzo konkretnie doświadczam, co znaczy ofiarować życie każdego dnia. Najbardziej doświadczyłam tego wyjeżdżając na misje do Półn. Afryki. Ta prowincja mojego Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi zawiera trzy kraje: Algierię, Tunezję i Libię.

   

     Wszystko było tam niewyobrażalnie inne: kultura, mentalność ludzi, religia, pustynny klimat, międzynarodowe wspólnoty Franciszkanek Misjonarek Maryi. By się w tym wszystkim odnaleźć i być pożyteczną dla prowadzonej przez nas misji zaczęłam naukę kilku języków na raz, wykłady z Islamologii i Koranu oraz wchodzić powoli w kontakt z miejscową ludnością, by prowadzić najpiękniejszy i najciekawszy dialog międzyreligijny z wyznawcami Islamu – dialog życia. By przyjmować i odkrywać wartość nowej kultury oraz zastanych rzeczywistości trzeba było codziennie umierać sobie.

   

     Zamiast ciągle dawać, musiałam nauczyć się przyjmować i słuchać. Lekcja słuchania to dla mnie największy i najbardziej wartościowy misyjny podarunek. By poznać tyle nowych rzeczy, zinkulturować się a przede wszystkim nauczyć się języków trzeba przede wszystkim słuchać. By poznawać wolę Boga i móc ją czynić też trzeba słuchać.

   

     Na misjach byłam prawie pięć lat. Mój organizm miał trudności z dostosowaniem się do trudnego pustynnego klimatu, rozchorowałam się i musiałam powrócić do kraju. Jednak czas spędzony na misjach jest dla mnie najbardziej wartościowy, choć bardzo wymagający i trudny. Ewangelię w krajach muzułmańskich można głosić tylko życiem. Należałam do mniejszości religijnej, choć nigdy z tego powodu nie byłam prześladowana, ale wręcz przeciwnie spotkałam się z bardzo przyjaznym przyjęciem. Muzułmanie mają swój ideał chrześcijaństwa (zresztą prawdziwy), któremu każdego dnia musiałam sprostać, by być wiarygodną np. Pierwszego dnia w pracy otrzymałam klucze do magazynów, bo chrześcijanie nie kradną. Pokochałam moją misję i ludzi, wśród których żyłam i dlatego z bólem serca ją opuściłam. Przepłaciłam ją kilkuletnim chorowaniem, którego skutki odczuwam do dzisiaj.

   

      Pobyt na misjach przygotował mnie do pracy na zapleczu misji w Papieskich Dziełach Misyjnych. Sama doświadczyłam jak bardzo misjonarze na pierwszej linii frontu potrzebują duchowego i materialnego wsparcia ze strony Kościoła, który ich posyła oraz jak konieczna jest ewangelizacja świata, by stawał się coraz bardziej ludzki, sprawiedliwy i piękny.

   

     Dlatego jestem szczęśliwa, że skoro nie mogę pracować na pierwszej linii frontu, pomagam misjonarzom. Mój kraj ma tak wielkie możliwości personalne i materialne, by uczestniczyć w ewangelizacji świata, ale przeszkadza nam brak świadomości misyjnej oraz entuzjazmu, by dzielić się wiarą. Procent polskich misjonarzy pracujących na misjach jest ciągle niewielki, jak i udzielana misjom pomoc materialna.

 

     A jak konkretnie wygląda życie szczęśliwej misjonarki?

 

     Wstaję przed szóstą rano. Dziękuję Bogu za nowy dzień i rozpoczynam go w kaplicy, gdzie razem ze współsiostrami uczestniczę w Eucharystii zintegrowanej z Laudesami. Po Mszy św. zostaję na półgodzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Potem jeszcze śniadanie i muszę zdążyć na 9.00 godz. do pracy. Na dojazd potrzebuję ok. 45 minut, więc podczas podróży do pracy i z powrotem, spokojnie odmawiam cztery części różańca. Pracuję w Centrali Krajowej Papieskich Dzieł Misyjnych, a konkretnie w biurze Papieskiego Dzieła św. Piotra Apostoła i Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Jest to praca animacyjno-dziennikarska.

 

     Współtworzę dwumiesięcznik Misje Dzisiaj, misyjne materiały formacyjne na Niedzielę Misyjną i następujący po niej Tydzień Misyjny oraz na inne okresy roku liturgicznego. Prowadzę strony internetowe dla obu Dzieł, dla których pracuję oraz stronę młodzieżową Młodzi dla Misji. Działalność animacyjna to przygotowanie i poprowadzenie corocznej, tygodniowej ogólnopolskiej Szkoły Animatorów Misyjnych oraz budzenie świadomości misyjnej tam, gdzie jest to możliwe w kościołach, szkołach, na zebraniach katechetów, podczas misyjnych festynów parafialnych czy szkolnych, podczas rekolekcji misyjnych dla dzieci i młodzieży oraz poprzez Magazyn Misyjny w Radio Maryja.

 

      Po pracy znów biegnę do domu, by zdążyć na godzinną medytację ze słowem Bożym, a potem modlę się z siostrami. Wspólnie odmawiamy jedną część różańca i śpiewamy Nieszpory. Po kolacji w zależności od dnia mamy spotkanie wspólnotowe, rekreacje, Godzinę św., czy inne okazjonalne modlitwy. W wolne wieczory uzupełniam czytanie duchowe.

 

     W dni wolne od pracy zajmuję się moim „hobby”, tj. zgłębianiem duchowości Zgromadzenia i pisaniem. A w niedzielę i święta odpoczywam. Najskuteczniejszą formą odpoczynku jest dla mnie przebywanie na łonie natury w jakimś pięknym miejscu. Teraz w Warszawie mieszkam blisko parku łazienkowskiego, więc chodzę tam często na spacer. W każdą niedzielę przez cały rok odbywają się w Łazienkach koncerty chopinowskie. Bardzo lubię muzykę Chopina więc chętnie korzystam z okazji, by jej posłuchać. Jasność celu życia, dużo czasu spędzonego na modlitwie i zaangażowanie w pasjonującą pracę sprawia, że czuję się szczęśliwa. Wszystko, co ma za cel wprowadzanie Bożego Królestwa jest dla mnie fascynujące.

   

     Szczęście niekoniecznie wypływa z oglądania owoców pracy, ale jest skutkiem zawierzenia Bogu i całkowitego zaangażowania się w powierzoną misję. Doświadczyłam też czegoś przeciwnego, że szukanie siebie, jakiegoś prywatnego szczęścia poza Bogiem i ofiarowaną przez Niego misją kończy się najczęściej frustracją, wypaleniem oraz utratą sensu życia oddanego Bogu i Jego sprawom. Dlatego w moim zabieganym życiu Pan Bóg musi mieć zawsze pierwsze miejsce, a wtedy wszystko inne znajdzie swoje i potrzebny do realizacji czas. Koniecznym jest również poszukiwanie i zachowanie równowagi między modlitwą, pracą, życiem wspólnotowym i wypoczynkiem. Jest to nieodzowne dla rozwoju duchowego i unikania napięć w życiu kontemplacyjno-czynnym. Szczęście więc w moim życiu jest zawsze w złotym środku.

     

Zobacz wywiad...

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 9145   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126579
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting