Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

JUBILEUSZ ŻYCIA ZAKONNEGO 60-lecia s. Marii Smolarek i 50-lecia s. Ireny Kuduk

             Wielbi dusza moja Pana – te słowa wypowiedziane przez Maryję Matkę Słowa Wcielonego można włożyć w usta naszych kochany ...

Święte i błogosławione

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Siedem męczennic Franciszkanek Misjonarek Maryi z Chin

2009-04-13 s. Anna Siudak fmm

 

 

 

    Męczeństwo jest darem, powierzonym przez Boga tym, którzy poprzez codzienne umieranie sobie na zasadzie ziarna wrzuconego w ziemię, stają się otwarci na jego przyjęcie. Jest on trudny i wymagający heroizmu choć zostaje powierzony zwyczajnym ludziom, ale zdolnym do przyjęcia niezwykłych łask. Kim więc były te, które podjęły palmę męczeństwa?

   

    Pierwsza z nich była przełożoną wspólnoty posłanej do dalekich Chin Irma Grivot, Francuska, o imieniu zakonnym Matka Maria-Hermina od Jezusa. Urodzona 28.04.1866 r. w Beaume (diecezja Dijon, Bourgogne) była zawsze słabego zdrowia, bardzo niska wzrostem z lekką dewiacją postawy. W dzieciństwie uczęszczała na lekcje katechizmu, gdzie ksiądz katecheta nazywał ją „małym doktorem”.  Jej odpowiedzi były zawsze jasne i bardzo precyzyjne. Szkołę ukończyła w 1883 r.  uzyskując dyplom nauczycielski. Była zawsze najlepszą uczennicą w klasie: bardzo inteligentną, pracowitą, zdolną,  mającą wspaniałą pamięć oraz zdrowy osąd sytuacji. Decyzja wstąpienia do misyjnego zgromadzenia wywołała burzę w jej rodzinie, która nie zgadzała się z jej wyborem  życia zakonnego. Opór rodziny był przyczyną wielu jej cierpień. Często widziano ją zapłakaną po przeczytaniu listu od najbliższych.

   

    Do sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi wstąpiła w wieku 19 lat w 1894 r. w Vanves, gdzie odbyła Postulat, a następnie udała się do Nowicjatu w Châtelets. W Nowicjacie zajmowała się probanistkami i pełniła funkcję Admonitrice (Upominającej) dla nowicjuszek. Irma była cicha, łagodna, cierpliwa, zdyscyplinowana. Przechodziła niedostrzeżona. Należała do osób znikających we wszystkim, szukających przede wszystkim woli Boga. Troszczyła się po macierzyńsku o małe probanistki i kiedy z własnej winy którąś z nich skrzywdziła, potrafiła przed nią uklęknąć i poprosić o przebaczenie. Uczyła własnym przykładem i nie pozwalała sobie na nawet najmniejsze uchybienia w miłości. Jak jakaś rozmowa była przeciwna miłości bliźniego, umiała zejść na inny temat. Jednej z dziewczynek, która sprawiała jej największe trudności wychowawcze zrobiła na drutach piękny sweter i przy tej okazji  wypowiedziała profetyczne słowa: Jeżeli pojadę do Chin, to Chińczycy sprawią mi jeszcze większe cierpienie.

 

    Jeszcze w trakcie trwania Nowicjatu wysłano ją do pracy w drukarni w Vanves pod Paryżem. Była tam szefem biura i rachunkowości. Tam złożyła swoje pierwsze śluby zakonne 8 września 1896 r. W marcu 1898 r. otrzymała propozycję wyjazdu do Chin. Śluby wieczyste złożyła 14 stycznia 1899 r. w Rzymie w kaplicy św. Heleny.

   

     Marianna Giuliani, Włoszka, o imieniu zakonnym Matka Maria od Pokoju urodziła się 13 grudnia 1875 r. w Aquila.  Jej rodzina wkrótce przeniosła się do Bolesna i tam się wychowywała z dwójką rodzeństwa. Jej ojciec był niewierzący i nie zezwalał rodzinie na praktyki religijne. Jej matka wraz z dziećmi praktykowała swoją wiarę w ukryciu przed nim. Po przedwczesnej śmierci matki 11 letnia Marianna była wychowana przez siostry FMM  najpierw w Rzymie, a potem w Châtelets we Francji. Była probanistką.  Do FMM skierował ją jeden z członków rodziny o. Aleksander Paris OFM. W wieku 15 lat chciała wstąpić do Franciszkanek Misjonarek Maryi, ale jej rodzina nie chciała wyrazić na to zgody. Do Nowicjatu w Vanves została przyjęta w 1892 r. i w dwa lata później złożyła tam również pierwsze śluby.  

 

     Bardzo niska i delikatna, utalentowana muzycznie oraz do prac manualnych, bardzo wrażliwa po przebytych doświadczeniach rodzinnych, zajmowała się opuszczonymi dziećmi w Paryżu  w domu przy ulicy Ebre. Gdy siostry w 1896 r. przeniosły się do domu przy ul. Impasse Reille, Maria od Pokoju po powrocie z Belgii z Anvers, gdzie ukończyła szkołę przedszkolańską otrzymała pod opiekę 57 dzieci. W 1898 r. wysłano ją do Austrii. Tam otrzymała wiadomość o śmierci ojca  i tam również rok później 14 stycznia 1899 r. złożyła swoje wieczyste śluby. Dnia 7 lutego otrzymała posłanie do Chin.

         

      Matka Maria Chiara to imię zakonne Clelii Nanetti, Włoszki, urodzonej 9 stycznia 1872 r. w Ponte Maddalena. W wieku 6 lat otrzymała sakrament bierzmowania. Z natury była bardzo żywa, impulsywna, inteligentna i wesoła. Z wielką łatwością i szybkością przyswajała wiedzę, którą przekazywano jej w szkole. Nauczycielki miały problem z wyegzekwowaniem u niej dyscypliny. Po skończeniu szkoły podstawowej oddała się licznym obowiązkom w domu rodzinnym. W wieku 13 lat pojawiło się u niej pragnienie życia zakonnego. Jej rodzony brat był Franciszkaninem  w prowincji Bolonii. Wybierając się na misje do Chin bardzo chciał, by siostra poszła w jego ślady.

   

    Wstąpiła do Franciszkanek Misjonarek Maryi 22 stycznia 1892 roku w Rzymie na via Giusti. Dnia 10 sierpnia 1892 r. miała w Rzymie obłóczyny, którym przewodniczył ojciec generał Franciszkanów Louis Canali de Parme. Następnie  została wysłana do Nowicjatu w Châtelets we Francji, gdzie pomagała w polu, kopała ziemniaki, młóciła zboże. Podejrzenie u niej choroby serca, było powodem przedłużenia jej pobytu w Nowicjacie. Pierwsze śluby złożyła w Vanves 5 lutego 1895 r. i tam pracowała w bieliźniarni w 80 osobowej wspólnocie.

         

    Jej powołanie było jasne od samego początku. Wstąpiła do Franciszkanek Misjonarek Maryi, by wyjechać do Chin. I często mawiała, że da się tam zabić dla Jezusa. Po złożeniu ślubów wieczystych w 1898 r. została wysłana do Marsylii, by się przygotować do pracy w szpitalu. W Chinach pracowała w jednej misji ze swoim bratem.

   

     Jeanne Marie Guerguin (Herguin) o imieniu zakonnym siostra Maria od św. Natalii, Francuska, urodziła się 5 maja 1864 r. w Belle-Isle-en-Terre  w Bretanii. Pochodziła z biednej wieśniaczej rodziny, która w 1873 r. przeniosła się do Pluzinet. Była to rodzina bardzo pobożna. Wspólnie odmawiano modlitwy rano i wieczorem, wspólnie czytano żywoty świętych.

 

    Po śmierci matki jeszcze przed wstąpieniem do Franciszkanek Misjonarek Maryi służyła w trzech różnych domach. Wstąpiła do Zgromadzenia 17 marca 1887 r. w Châtelets i tam odbyła Nowicjat. Jej obłóczyny miały miejsce 22 sierpnia 1887 r. Po pierwszych ślubach wyjechała do Paryża, gdzie w domu przy ul. Ebre zajmowała się bez skargi praniem w bardzo prymitywnych warunkach. Uważała się za ostatnią i z cierpliwością znosiła wszystkie czynione jej uwagi.

     

    W 1892 r. złożyła śluby wieczyste i została posłana do Kartaginy do Tunezji. Jednak pogorszenie stanu zdrowia było powodem jej szybkiego powrotu do Europy. Modliła się o swoje uzdrowienie i została wysłuchana. Po uzdrowieniu wysłano ją do wspólnoty w Vanves, gdzie chodziła po kweście. Następnie przeznaczono ją do pralni i robiła w domu najcięższe prace. W marcu 1899 r. otrzymała posłanie do Chin.

 

      Anne Françoise Moreau o imieniu zakonnym siostra Maria od Saint-Just ur. 9 kwietnia 1866 r. w wiosce La Faye koło Rouens w Bretani.  Jej rodzice byli pobożnymi i pełnymi miłosierdzia dla innych wieśniakami. Mała Anna odziedziczyła te rodzinne cnoty. Była bardzo usłużna, odważna a zarazem małomówna i ze skłonnościami do samotności. Jako małe dziecko pasła owce. Nie lubiła się bawić z dziećmi w swoim wieku, ale wolała towarzystwo swojej mamy.

   

   Wcześnie straciła ojca i musiała ciężko pracować w gospodarstwie. Jednocześnie rozwijała życie duchowe. Miała swojego kierownika duchowego. Długie godziny spędzała na  modlitwie.  Zwierzyła się jednej ze swoich kuzynek, że Bóg chce od niej wielkiej rzeczy. Ona chce pojechać do Chin, by oddać życie za Chińczyków. Jej rodzina, a szczególnie matka, nie chciała się zgodzić by zrealizował swoje pragnienie. Jednak 17 lipca 1890 r.  wstąpiła do Franciszkanek Misjonarek Maryi. Odbywając Nowicjat w Châtelets pracowała w oborze przy dojeniu krów i obróbce mleka. Na rekreacjach wyplatała koszyki, robiła buty. Posiadała również umiejętność tkania materiałów.

   

    Największym jej problemem było pozostanie w Zgromadzeniu siostrą, a nie tak, jak o tym marzyła i długo się upierała, by być matką. Od samego początku istnienia w Zgromadzeniu Franciszkanek Misjonarek Maryi nie pochodzenie czy posag decydowały o byciu w pierwszym chórze matek, ale poziom wykształcenia i przygotowania do misji. Maria od Saint-Just nie miała wystarczającego przygotowania, by zostać matką. Jej upór sprawił, że o dwa lata miała przedłużony Nowicjat oraz opóźnione pierwsze i wieczyste śluby, które w końcu złożyła 13 listopada 1898 r.

   

    Jej postawa narzucała potrzebę głębokiego oczyszczenia i doświadczyła duchowej nocy oraz choroby skrupułów, przez które w sposób mistrzowski pomogła jej przejść Maria od Męki Pańskiej – Założycielka. Jej duchowe cierpienia nigdy nie były widoczne na zewnątrz. W Vanves, gdzie pracowała w drukarni była najbardziej pogodną, wyciszoną i pobożną z sióstr. O swoim posłaniu do Chin dowiedziała się na krótko przed wyjazdem. Już w trakcie podróży na  misje w jej duszy nastał pokój. Ustała choroba skrupułów i rozwiały się dręczące ją pokusy przeciw wierze i powołaniu.    

     Anna Katarzyna Dierkx (Diercks), Holenderka, o imieniu zakonnym  siostra Maria Adolfina  urodziła się 8 marca 1866 r. w wiosce Brabant koło Ossendrecht w Holandii. Była piąta z sześciorga dzieci w rodzinie. Dzieci wcześnie osierocone przez matkę zostały wzięte na wychowanie przez sąsiadów. Anna z młodszą siostrą trafiła do bardzo pobożnej rodziny, która oddała ją do szkoły prowadzonej przez siostry Franciszkanki. Była bardzo radosnym i niezwykle komunikatywnym dzieckiem. Najlepsza w szkole, najbardziej skupiona na modlitwie i pierwsza do zabawy.

 

    Po zakończeniu szkoły pracowała w fabryce przy pakowaniu kawy, potem służyła u bogatej rodziny w Anvers. Tam też wstąpiła do Zgromadzenia FMM 19 marca w 1893 roku i nigdy nie opuściła tego domu. Miała tam obłóczyny 31 sierpnia 1893 r. i przeszła w nim całą formację zakonną oraz złożyła czasowe (4.09.1895 r.) i wieczyste śluby (17.11.1898 r.).

   

    W jej życiu nie było nic nadzwyczajnego, była natomiast zawsze pełna dobroci; szczególnie dla pomagających jej postulantek. Pracowała w szkole gospodarczej. Zawsze radosna i bezpośrednia jeżeli trzeba było zwrócić komuś uwagę była bardzo lubiana przez dzieci. Słabo znała francuski, więc w swojej korespondencji z misji nie napisała zbyt wiele na swój temat.  

   

     Siostra Maria Amandina (Amanda) od Serca Jezusowego  to imię zakonne Belgijki, Pauliny Jeuris.  Urodziła się 28 grudnia 1872 r.  w wiosce Schakkebroek  należącej do  Herk-la-Ville (k/Limbourga) w Belgii w rodzinie bardzo biednych wieśniaków. Była czwarta spośród pięciu córek w rodzinie. Wcześnie osierocona przez matkę została wychowana przez jedną z ciotek w bardzo religijnej atmosferze. Ze swoimi siostrami należała do Dzieci Maryi.

 

    Jej najstarsza siostra wstąpiła do Sióstr Miłosierdzia, a Paulina została do tych samych sióstr oddana do szkoły. Dwie z jej sióstr Rozalia (Maria Honorina) i Matylda wstąpiły do Franciszkanek Misjonarek Maryi. Paulina poszła w ich ślady wstępując 16 lipca 1895 roku  do Zgromadzenia FMM w Anvers. Obłóczyny miała 16 grudnia 1895 r. Podczas Nowicjatu pracowała w pralni i należała do najbardziej rozmodlonych sióstr.

 

     Potem wysłano ją do Marsylii do pracy w szpitalu. Tam złożyła pierwsze śluby. Była zatrudniona jako pomoc pielęgniarska na sali operacyjnej. Musiała nauczyć się francuskiego, bo znała tylko flamandzki. Gdy składała śluby wieczyste 6 czerwca 1898 roku jej rodzona siostra Maria Honorina była już na misjach w Colombo na Cejlonie. Posłanie do Chin otrzymała przez zwykły zbieg okoliczności. Do Chin miała jechać siostra Maria Christiana, ale lekarze bardzo prosili Założycielkę, by ją pozostawiła  na sali operacyjnej i na jej miejsce pojechała Marie Amandine. Nadzwyczajna była jedynie jej radość, która zjednywała i przyciągała do niej Chińczyków.

   

     Propozycję fundacji w Tai-yuan-fu w Chinach złożył Założycielce Franciszkanek Misjonarek Maryi Biskup Fogolla. Była to misja prowadzona przez Franciszkanów, wśród których był brat jednej z męczennic Marii Chiary. Biskup Fogolla był również Franciszkaninem. Pragnął, by siostry  poprowadziły sierociniec oraz szpital, którego budowę zamierzał rozpocząć.

   

    Przestawił również Założycielce całą listę umiejętności, które powinny posiadać siostry wyjeżdżające na misje do jego diecezji. Między innymi miały posiadać doskonale opanowaną umiejętność haftowania i rysowania modeli do haftu, by być w tym lepsze od Chińczyków, gdyż jedynie w ten sposób  miały szansę zdobyć ich  poważanie i szacunek, a przez to możliwość czynienia wiele dobra. Miały też posiadać umiejętność fotografowania i wywoływania zdjęć, pielęgnowania chorych i przeprowadzania małych zabiegów chirurgicznych, gry na organach i prowadzenia chóru. Nie będę tu przytaczać całej listy, ale wymagania były duże i Założycielka tak dobrała siostry, że były w stanie odpowiedzieć na wszystkie. Siostry wypłynęły z Marsylii razem z Biskupem Fogollą, który przybył do Europy w swoich sprawach. Między innymi kwestował na swoje przyszłe przedsięwzięcia. Już na statku siostry rozpoczęły z Biskupem naukę chińskiego i po roku pobytu w Chinach mówiły nim biegle.

 

       Jeszcze pod koniec XIX wieku sama podróż w głąb Chin była preludium do męczeństwa. Była ona bardzo niebezpieczna i wyjątkowo uciążliwa dla europejskich sióstr. Siostry wypłynęły 12 marca 1899 roku z Marsylii, a dopiero 18 kwietnia przybyły do Tche-fou. Stamtąd przebrane w chińskie ubrania i otoczone tłumem ciekawskich podróżowały brudnym pociągiem, aż do Pao-tien-fou. Potem czekała je karawana i nocne postoje w chińskich oberżach. Na miejsce dotarły dopiero 4 maja 1899 roku, gdzie czekało na nie 200 sierot i pięciu Franciszkanów.

   

    Już 12 maja siostra Maria od św. Natalii rozchorowała się na tyfus. Najgorszy do zniesienia był wszechpanujący bród. Sierociniec był w opłakanym stanie. Dzieci w ogóle nie były myte. Wszystkie cierpiały na świerzb i były zarobaczone. Biskup Grassi pielęgnację chorej na tyfus siostry powierzył chińskim dziewicom. One najpierw nacierały skórę na jej plecach aż do zdarcia naskórka, a potem pocierały ją czystym spirytusem i nakłuwały igłami. W skutek takich zabiegów na plecach chorej powstały zmiany zgorzelinowe. Przełożona Maria-Hermina musiała jej zrobić operację  i wycinając dotknięte gangreną rany, by uratować jej życie. Choroba dodatkowo wywołała u Marii od św. Natalii zaburzenia psychiczne. Wymagała więc pielęgnacji jak małe dziecko.

   

     Po Marii od św. Natalii zaczęły chorować inne, tylko Matka Przełożona i siostra Maria od św. Sprawiedliwego trzymały się dzielnie. Osłabione chorobami i aklimatyzacją powoli zaczęły wprowadzać porządek. Maria od św. Natalii również powoli powróciła do zdrowia. Największym problemem było to, że dziewice chińskie i dziewczynki z sierocińca nie nauczone były pracować. Potrzeba było dużo cierpliwości i czasu, by zyskać ich zaufanie i respekt, co było konieczne, by móc zacząć wprowadzanie zmian. Pierwszymi z nich były czystość i porządek. Od samego początku siostry urządziły przychodnię, gdzie pomagały licznym chorym, gdyż budowa szpitala, którego pragnął Biskup Fogolla ze względu na brak pieniędzy została odłożona.

   

    Gdy 4 maja 1900 roku siostry  świętowały pierwszy rok pobytu w Chinach w budowie był nowy klasztor, a w sierocińcu panowała czystość i porządek. Wszystkie dziewczynki i dziewice chińskie były zajęte. Przy pomocy sióstr uprawiały bawełnę i tkały ubrania, robiły buty, haftowały piękną bieliznę do kościołów, prasowały, prały, robiły kołdry i ubrania zimowe z pierza, swetry na drutach, kwiaty do dekoracji kościołów i wiele innych rzeczy.

       Misja z czasem stała się miejscem zadziwiającej promocji ludzkiej i duchowego rozwoju wszystkich. Siedem ziaren wrzuconych w ziemię po roku obumierania zaczęło nowe życie, które udzielało się wszystkim. Kaplica sióstr do której przełożona Maria –Hermina namalowała obraz Matki Bożej w sposób magiczny zaczęła przyciągać Chińczyków. Misja zapowiadała wielkie nadzieje na przyszłość. Jednak czarne chmury rozpostarły się nad nią.

 

     W 1899 roku zarządca Chang-tong Yu-Hsien wrogo nastawiony do katolików rozpoczął prześladowanie Kościoła na zarządzanych przez siebie terenach. Gdy biskupi zwrócili się o pomoc do władz w Pekinie Yu-Hsien stracił łaski i został przeniesiony do Chan-si. Upokorzony prześladowca Europejczyków i chrześcijan zanim się udał do nowej prowincji prosił o wyrzucenie z Chan-si wszystkich Europejczyków. Cesarz się zgodził, ale nie pozwolił na prześladowanie chrześcijan. Jednak depesza od sióstr z 2 maja 1900 roku donosi, że spalił chrześcijańską wioskę.

   

    Dnia 27 czerwca słońce wstało jakby pokryte krwią. Ludzie podziwiali to zjawisko, a jednocześnie drżeli ze strachu. W święto Apostołów Piotra i Pawła niebezpieczeństwo było blisko Tai-yuan-fou. Biskup Grassi, ordynariusz diecezji bał się o siostry i proponował, by przebrane po chińsku ukryły się opuszczając nocą misję. Przełożona Matka Maria-Hermina prosiła, by im nie przeszkadzał umrzeć z innymi mówiąc : W imię miłości Boga, nie zabraniajcie nam umierać razem z wami. Jeżeli nasza odwaga jest za słaba, aby stawić opór,... wierzcie, że Bóg, który nam zsyła cierpienie da nam także siłę, by wyjść z niego zwycięsko. Nie obawiamy się ani śmierci, ani rozruchów... Przybyłyśmy tutaj, aby świadczyć czynnie o miłości i przelać, jeżeli będzie trzeba, naszą krew z miłości dla Jezusa Chrystusa.

 

     Do misji zostało wysłanych 60 żołnierzy. Dzieci z sierocińca oddzielono od sióstr i 150 dziewczynek zmuszano do apostazji, ale bezskutecznie. Wolały one umrzeć, niż wyprzeć się wiary. Pogańskim rodzinom proponowano trzy worki prosa za wzięcie do siebie jednego dziecka, by nie mogło ono więcej praktykować swojej religii. Była to duża stawka, bo w Tai-yuam-fou panował wielki głód. Dziewczynki odmawiały jedzenia, by nie pokazać przez to, że godzą się na apostazję. Biskupi zmusili swoich księży do ucieczki, by miejscowi chrześcijanie nie stracili swoich pasterzy. Ojciec Theodoric, który był spowiednikiem sióstr zamierzał uciec, ale jak dowiedział się, że siostry pozostają, uznał za swój obowiązek być razem z nimi.

   

    W misji pozostali więc dwaj biskupi Grassi i Fogolla, o. Theodoric i o. Eliasz, brat Andrzej i siostry. Wszyscy byli zmuszani do apostazji. Kiedy jednak wszystkie metody zawiodły i więźniowie woleli umrzeć niż wyrzec się wiary, dnia 9 lipca 1900 roku najpierw stracono biskupów i księży, a potem siostry. Uściskały się po raz ostatni na ziemi  i śpiewając kantyk uwielbienia Te Deum. wyszły na spotkanie swoim oprawcom. Zmasakrowano ich ciała, a następnie poobcinano głowy i wystawiono je przy wejściu do miasta.

   

      Ofiara ich życia została przyjęta. Spełniły się ich najgłębsze pragnienia oddania życia, by inni mieli je w obfitości.   Jezu, jak mogę Ci podziękować, że skierowałeś na mnie swoje spojrzenie.-   pisała siostra Maria- Amandina –   Nie mam nic poza moim życiem, moim sercem, duszą, pracą, śpiewem... Króluj zawsze w moich radościach i cierpieniu, aż śmierć mnie zabierze.   Znalazły się one w gronie ponad 30 tysięcy męczenników, którzy w tym czasie oddali w Chinach swoje życie za Chrystusa.

 

    Gdy ustały zamieszki Kościół w Chinach zaczął odradzać się na nowo. Po odbudowaniu misji na miejsce wspólnoty męczennic poproszono o nowe Franciszkanki Misjonarki Maryi. Ojciec Nanetti, brat Marii-Chiary, jednej z męczennic  napisał 26 listopada 1900 roku do Marii od Męki Pańskiej:  Przyślijcie nam spośród zakonnic takie, które mają dobrą dozę umartwienia i zaparcia się siebie. Powinny one wiedzieć o tym, że przychodzą tu na unicestwienie. Pani ubóstwo panuje tu w największym stopniu. Będą dużo cierpieć, muszą wyrzekać się wiele rzeczy i tylko te, które posiadają ducha prawdziwie franciszkańskiego będą mogły radośnie oddać się takiemu życiu. Potrzeba odwagi. Wasze siostry słysząc wyrok śmierci zaintonowały Te Deum. Niech te, które je zastąpią będą tego samego pokroju i niech nawet nie myślą o wygodzie i dostatkach. Czy pomiędzy Matki córkami są takie, które przyjmą ten rodzaj życia?

   

    Siedem sióstr, które wyjechały w czerwcu 1902 roku było zmuszonych poczekać kilka miesięcy w Che-fou. Do Chan-si  dotarły w styczniu 1903 roku. Później wraz z kilkoma innymi została wybrana do Chan-si bł. Maria Assunta Pallotta, by pozostawić tam zapach swojej świętości.

 

    Od tych wydarzeń minęło ponad sto lat. Kościół w Chinach istnieje, choć ciągle jest prześladowany i krew męczeńska nie przestała płynąć. Dzisiaj Siostry Franciszkanki Misjonarki w Chinach z odwagą i wiernością wspierają swój cierpiący Kościół. Są one duszą Zgromadzenia jak mówiła nasza Założycielka Maria od Męki Pańskiej. Dają życie ciału, którym jest nasza rodzina zakonna i Kościół, by inni mieli je w obfitości.

           

 Niniejszy referat został opracowany na podstawie biografii, którą napisała nasza Założycielka - Maria od Męki Pańskiej po męczeńskiej śmierci siedmiu sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi 9 lipca 1900 r. w Chinach. Tę biografię zatytułowaną "Vie de la Mere Marie- Hermine de Jesus et de ses compagne" Maria od Męki Pańskiej napisała przy współpracy Kardynała Aloisi Masella, ówczesnego Prefekta Kongregacji do Spraw Świętych w sposób wymagany w procesie przygotowań do beatyfikacji, a następnie wydana w drukarni FMM w Vanves pod Paryżem w 1902 r.  

                                                                                       


1 | 2 | 3

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 41817   

 

Twoim zdaniem

Kiedy pojawi sie cos o Sr.Gabryelis z Kietrza? Tez meczennica.
 

osiolek 2010-10-20 / 10:24:59 - IP: 91.124.173.66

 

S. Gabrielis pojawi się w tym linku jak zostanie beatyfikowana. Na razie można o niej poczytać w linku MISJONARKI, a najwięcej na stronie http://fmmlabunie.pl/fmm/index.php?f01=3xxx93xxxxxxxxxx&idss=953115s7545
 

Anna Siudak 2012-07-09 / 14:39:26 - IP: 83.16.70.26

 

 
Dodaj komentarz
 




 
000126208
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting