Languages:                   

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA

Franciszkanki Misjonarki Maryi

Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej

Bosna i Hercegovina Deutschland Ősterreich Magyarország
Polska Россия Slovenija Україна

PO REKOLEKCJACH - za wszystko chwała Panu

Od 6-8 października odbyły się w Łabuniach rekolekcje dla młodzieży 13-15 lat (dawne gimnazjum).... ...

Listy i świadectwa

Zobacz inne
 

Zobacz również

Ankieta


Czy uczestniczyliście w zorganizowanych rekolekcjach?


Nie
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania
 

Polecamy


 

         

Warszawa

Msze św. w Kaplicy
Królowej Misji

- w niedzielę: godz. 8.00
- w tygodniu: 6.30

   
Adoracja Najświętszego Sakramentu

- Pon.– Piątek godz. 7.30 – 17.00
- Sobota godz. 7.30 – 15.00
- Niedziela  godz. 11.00 – 17.00




 

Serwis osób niezalogowanych


Nowa misja s. Iwony Jarosz, fmm

2012-12-04 s. Bożena BednarczykFMM

 

 

 

 

7.10.2012 Hsinchu, Taiwan

Moi kochani!

               

    Mija prawie tydzień od mojego wyjazdu z Polski… Jak ten czas szybko minął i jak wiele się zmieniło… przynajmniej u mnie na zewnątrz.

     Wyleciałam liniami holenderskimi KLM z Warszawy w poniedziałek (1. 10.) po południu po wielu pożegnaniach z siostrami i z najbliższymi. Mój lot trwał 20 godzin i miałam dwie przesiadki. Trochę obawiałam się, bo nigdy nie leciałam z przesiadkami, ale mocno wierzyłam, że Bóg mnie prowadzi: wyleciałam w dniu wspomnienia św. Tereski, patronki misji, a wylądowałam w dniu wspomnienia Aniołów Stróżów (2.10)! Jak więc można było nie zaufać, że wszystko będzie dobrze? Bez najmniejszego opóźnienia dotarłam do celu. Wzruszyłam się, gdy po całej nocy w samolocie, na pół przespanej, zobaczyłam rano w dole ziemię chińską, z górami i rzekami przykrytymi gdzieniegdzie chmurami.

    Myślałam, że jest rano, bo przed chwilą się obudziłam i na zegarku była 7, ale okazało się, że w Hong Kongu (gdzie była moja druga przesiadka) jest już popołudnie i że za chwilę wylądujemy. No tak, inna strefa czasowa, 6 godzin różnicy… Uciekło mi pół dnia…

    Lotnisko w Hong Kongu jest bardzo piękne, zupełnie inna atmosfera, spokojna muzyka i spacerujący ludzie, wszystko kolorowe i niesamowity widok na góry przez oszklone ściany…

     Kiedy wylądowałam w Taipei, stolicy Tajwanu, jedna z Chinek, która leciała tym samym samolotem, podeszła do mnie i przedstawiła się jako katoliczka, pomogła mi przedostać się przez odprawę i odnaleźć bagaż. Ludzie są tutaj bardzo mili i życzliwi, szczególnie dla sióstr, mogłam tego doświadczyć od razu na lotnisku! Siostry czekały na lotnisku: Zosia Przednówek, moja przełożona i siostra Prowincjalna, Rosa Yu Shu Ing. Pojechałyśmy z Taipei do Hsinchu, gdzie znajduje się moja nowa wspólnota: 10 sióstr, w większości starsze, bardzo kochane i szczęśliwe. Jesteśmy teraz 3 Polki (ja, s. Zosia i s. Rozalia, która w marcu skończy 100 lat.), 1 Wietnamka i pozostałe siostry z Chin i Tajwanu. Siostry rozmawiają po chińsku, więc mam od razu możliwość “łapania słówek” i uczenia się języka (siostry stwierdziły, że szybko mi to idzie!), jednak przy stole np. siedzę i nic nie rozumiem, kiedy siostry coś opowiadają… Wiem teraz jak to jest “na tureckim kazaniu”. Wszystkie siostry znają też angielski, więc mogę się z nimi łatwo porozumieć, o wszystko zapytać, poprosić, czasem po prostu zaczepić… Nie czuje się samotnie.

     Mamy tutaj duży dom, 4 skrzydłowy w kształcie kwadratu. Jedno skrzydło to duża kaplica. Codziennie jest msza św. – oczywiście po chińsku i nie rozumiem ani słowa, ale przecież wiem co się dzieje i uczestniczę jak mogę, z wiarą. Po kilku dniach dopiero zorientowałam się, że ksiądz, gdy podaje komunię świętą mówi słowo tak drogie dla mnie, które znałam już wcześniej: “Szen ti”…

    W drugim i trzecim skrzydle znajduje się dom rekolekcyjny lub “Centrum Duchowe”. Przyjeżdżają tu grupy, albo pojedyncze osoby świeckie i siostry na rekolekcje. W czwartym skrzydle mieszkają siostry. Dom jest stary, typowy, jak mi się wydaje, klasztor, podobny do europejskich, ale wszędzie są rozsuwane drzwi, siatki w oknach przeciw owadom, okna są bardzo duże i składają się z małych szybek, które otwiera się podobnie jak u nas wertykale, tylko że poziomo. Warunki życia są bardzo proste, dostosowane do tutejszego klimatu. Pośrodku domu i dookoła rosną jakieś egzotyczne drzewa i rośliny. Wszystko robi na mnie bardzo dobre wrażenie i bardzo mi się podoba.

    Mamy teraz koniec lata, więc upał nie daje się we znaki, jak to podobno potrafi być w lecie (35 stopni C). Teraz temperatura jest tak jak u nas w lecie, jest ciepło i wieczorami trochę chłodniej (dziś w południe było 30 st.). Dla mnie - akurat! Nie muszę się przestawiać na razie jeśli chodzi o klimat. Ale muszę się przestawić jeśli chodzi o czas. Mój organizm nie załapał zmiany, więc wieczorem i w nocy jestem bardzo “obudzona”, a rano i do południa wręcz przeciwnie - śpiąca.

    Posiłki są bardzo urozmaicone i bogate jeśli chodzi o ilość dań. Smakuje trochę inaczej niż u nas, ale …smakuje. W kuchni pracują panie, zatrudnione do pomocy w domu i do opieki nad starszymi siostrami. Zosia nauczyła je też gotować niektóre polskie dania. Na jedzenie więc nie narzekam, czuje się jak w restauracji i mam nadzieję, że niedługo przytyję, czego mi wszyscy życzą. Nawet pałeczkami udaje mi się całkiem nieźle. Pierwszy raz jadłam nimi zaraz na drugi dzień po przyjeździe i to w publicznym miejscu – na kolacji u Franciszkanów, gdzie świętowałyśmy święto św. Franciszka – Transitus. Patrzę jak inni to robią i naśladuję – jak dziecko.

                 

    Przez kilka pierwszych dni siostry gorliwie poszukiwały dla mnie imienia. Wcale nie dlatego, że mojego nie mogą wymówić (z tym nieźle sobie radzą!) ale dlatego, że tutaj każdy musi mieć chińskie imię, więc, abym mogła się zarejestrować potrzebne jest chińskie imię. A wybór takiego imienia to bardzo skomplikowana, trudna i bardzo ważna sprawa. Tego imienia używa się potem bardzo często, musi być więc łatwe do napisania i wymówienia (jeśli to w ogóle możliwe!), musi ładnie brzmieć, aby mi się podobało i najlepiej, aby miało jakieś ładne znaczenie. Wybrano mi więc nowe imię, a raczej je stworzono (bo nie ma żadnej listy imion). Teraz będę się nazywać Fang Yi Pong(方苡芃)! Albo Fang siou ni (siostra Fang). Imię to oznacza w skrócie: prostotą, obfitość życia, roślinność, a utworzyła je Jia li – postulantka z Tajwanu, która obecnie opuszcza zgromadzenie, by rozeznać powołanie. Siostry po godzinnej dyskusji zaakceptowały i teraz od paru dni uczą się mojego nowego imienia. Ja tez… Od poniedziałku 15.10. zacznę indywidualne lekcje chińskiego. Szkoła jest dosyć daleko, ok. 40 min. na piechotę, więc prawdopodobnie będę jeździć rowerem lub skuterem (dziś uczyłam się jak to robić!!!). Skuterów na ulicach Hsinchu są miliony! Wszyscy używają tego środka lokomocji ponieważ jest najbardziej ekonomiczny i najwygodniejszy w tutejszym gorącym klimacie.

               

    Pozdrawiam wszystkich, którzy chcieliby być pozdrowieni i liczę na Waszą pamięć!

           

Wasza siostra

Iwona Jarosz fmm

 

 

 

 

Wstecz Odsłon: 6829   

 

Twoim zdaniem


 
Dodaj komentarz
 




 
000126588
 

MIĘDZYNARODOWA RODZINA ZAKONNA Franciszkanki Misjonarki Maryi
Prowincja Europy Środkowo - Wschodniej
Warszawa, ul. Racławicka 14, 02-601 Warszawa,   tel. 22 8453021,  www.fmm.opoka.org.plsiostry.fmm@gmail.com
Konto bankowe: Bank PKO S.A. 32 1240 1037 1111 0000 0691 6886
Administrator: Mirosław Kuduk

Mirosław Kuduk © 2010

Profesjonalny Hosting