W serwisie

Aktualności

Archiwum

Czytelnia

Dom Rekolekcyjny

Galeria zdjęć

Księga gości

Logowanie

Napisz do nas

Polecane strony

Rekolekcje

Zgłoszenia na spotkania

Zgromadzenie


 

Warto przeczytać

 

świadectwo
Cześć
Pisze to świadectwo anonimowo choć wiem, że moi znajomi z rekolekcji gimnazjalnych i siostry, które to czytają dobrze mnie znają. Byłam w Łabuniach niejednokrotnie. Choć na pozór jestem dość odważna *to tylko pozory* to dalej tkwi we mnie lęk do tego co powiedzą inni.

Przez rekolekcje moje życie duchowe zmieniło się o 180 stopni. Dosłownie. Kiedyś myślałam, że Boga nie ma i w sumie to nie ma sensownych dowodów na Jego istnienie. Czasem pojawiłam się w Kościele, ale to tylko wtedy gdy mama na mnie nasiskała. Zawsze miałam jakąś wymówkę, a zresztą pewnie dobrze to znacie.
Byłam głupia, bardzo głupia... zabłądziłam? Nie wiem, możliwe. Nie chcę szukać usprawiedliwienia.

Teraz chyba zaliczam się do osób, które nie przyjeżdżają na rekolekcje tylko po to by spotkać się ze znajomymi, ale żeby spotkać się z Najwyższym.

Bóg przez też półtora roku, w którym zaczęłam patrzeć na Niego inaczej pokazał mi jak bardzo mnie kocha. Rozmawiałam z Nim niejednokrotnie. ON przychodził i przychodzi dalej. Rekolekcje pomogły mi uświadomić sobie że Bóg istnieje, że jest, i że będzie.

To tak piękne, że mogę wielbić Go śpiewem, rozmawiać z Nim jak z przyjacielem, powierzać sekrety i ZAWSZE na Niego liczyć, bo BÓG JEST ZAWSZE i będzie zawsze...

Uważam, że to niezwykłe ile Bóg ma cierpliwości, ile przebaczenia i miłosierdzia jest w stanie ofiarować każdemu z nas. Czekał na mnie grubo ponad 12 lat, a potem uświadomił mi jak wiele dla Niego znaczę i jak wiele On znaczy dla mnie. Nawracam się i grzesze, a On dalej jest przy mnie, jest najbliżej. Jego moc zwycięża cały grzech. Bo któżby inny mógł jak On wybaczać co dzień...



 

Zobacz więcej  

 

SONDA

Czy poszukujesz na tej stronie informacji o Domu Rekolekcyjnym?


Nie
Nie, jestem tu przypadkowo
Nie, szukam informacji o Zgromadzeniu
Tak


Głosuj     Wyniki     Inne pytania


Dane kontaktowe

Dom Rekolekcyjny Sióstr FMM
 

Łabunie, ul. Parkowa 33

22-437 Łabunie

pow. zamojski, woj. lubelskie
 

tel. 084-611-30-52

Email: labuniedomrekolekcyjny@gmail.com

www.fmmlabunie.pl
 

ADMINISTRATOR SERWISU

Mirosław Kuduk

Email: mkuduk@interia.pl

 

 

 
  Szukaj w serwisie    

 

Dzieje fundacji w Łabuniach Parku

Zgromadzenie

Data publikacji: 2009-10-16

Opublikował: s. Anna Siudak FMM

 


   

 

 

   

     W wigilię uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła przybyły do Łabuń pierwsze trzy siostry: Matka Maria od św. Jana (Maria Drzewiecka),  Matka Clera od Jezusa (Katarzyna Crawley- Irlandka) oraz Matka Maria Immaculata (Teresa Wawrowska). Na początku zamieszkały we dworze Szeptyckich, gdyż pałac i inne budynki były prawie w ruinie: bez okien, drzwi, zamków, podłóg.  Jednak już 11 lipca fundatorki zamieszkały u siebie, a 14 lipca 1922 r. została odprawiona pierwsza Msza św. w lewej oficynie. Siostry przez pierwsze dwa lata uczęszczały na Mszę św. do kościoła parafialnego.  Dnia 13 sierpnia 1922 r. z Rzymu przybyły siostry z dziewczętami, sierotami Odessy.

                                                                                                                                                           

     Gdy w 1923 r. dołączyło do Łabuń 20 dziewcząt ze zlikwidowanego w Radecznicy zakładu sióstr Felicjanek, w pensjonacie było ich razem 60 osób.  Mimo życzliwej pomocy hr. Aleksandra Szeptyckiego
i okolicznych ziemian praca przy budowie była ciężka, a życie twarde. Siostrom pomagał również biskup lubelski Marian Leon Fulman.

                                                                                                                                                             

    Dnia 27 listopada 1923 r. zamieszkał pierwszy kapelan ks. Jabłoński, który sprawował swą funkcję do czerwca 1924 r. Drugi kapelan, długoletni zesłaniec ks. Władysław Kamieński przybył do Łabuń 3 marca 1925 r. i pozostał tu do swojej śmierci t.j. do16 lipca 1948 r.

 

       Pierwszą postulantką była Teresa Szeptycka ( Iza Zofia), córka hr. Aleksandra Szeptyckiego, która wyjechała do Nowicjatu w Les Chatelets we Francji. Mimo uzyskania 15 stycznia 1926 r. pozwolenia od Kongregacji Rozkrzewiania Wiary na założenie Nowicjatu w Łabuniach, siostry chórowe były wysyłane do Nowicjatów zagranicznych.

   

    W 1934 r. powiększono pałacową kaplicę poprzez usunięcie ściany, a w 1939 r. ukończono budowę łączników, podobnych do tych z XVIII wieku.  Przez cały ten czas siostry utrzymywały się dzięki pomocy okolicznych ziemian, dzięki własnemu gospodarstwu, pracowniom haftu, szycia i trykotarstwa maszynowego
 i ręcznego, sprzedaży broszur Zgromadzenia i kweście.

   

     Na początku II wojny światowej do pałacu przybyli liczni uciekinierzy. Wszystkim rozdawano chleb i zupę. Pewnego dnia siostra ze spiżarni orzekła, że mąka się kończy. Przełożona kazała jak zawsze dwa lub trzy razy piec chleb i nikomu go nie odmawiać i mąka się nie wyczerpywała. W pierwszych dniach września siostry karmiły polskich jeńców zamkniętych w kościele parafialnym w Łabuniach. Niemcy mówili o 100 osobach, a było ok. 500. Siostry nosiły im chleb i zupę.

   

      W 1940 r. Austriacy zajęli lewą oficynę, a Niemcy zaczęli budować tuż za parkiem wojenne lotnisko. Dnia 7 czerwca 1941 r. gestapo z Zamościa kazało się siostrom w ciągu dwóch dni wyprowadzić. Zostały wysiedlone razem z dziećmi do Radecznicy. W grudniu 1942 r. siostry, które powróciły do Łabuń, by pozbierać plony i mieszkały w Kasztelanówce, wyjechały do Radecznicy na rekolekcje. Pozostały tylko cztery: s. Aleksandra Kaprowicz, s. Marianna Orzeł, s. Stefania Fiodorczuk i s. Franciszka Bulak. W ramach pacyfikacji Zamojszczyzny wywieziono te cztery siostry do przejściowego obozu koncentracyjnego w Zamościu. Siostry pozostały tam ok. półtora roku pielęgnując chorych, dzieci oraz miały klucze od magazynów żywnościowych.

   

     Przy pomocy finansowej RGO i przy współpracy sióstr dostarczane były do obozu leki i żywność. Siostrom od czasu do czasu pozwolono wyjść do miasta wtedy przychodziły do naszego domu przy Żdanowskiej. Siostry agregowane nosiły pod druty obozu paczki z lekami i żywnością i umówione ze strażnikiem tam je zostawiały. Wartownicy znajdując je przerzucali przez druty do obozu. Siostra Stefania Fiodorczuk miała kontakt z apteką poprzez furmanów wyjeżdżających z obozu do miasta.

     

      W 1943 r. do obozu dostało się dużo chłopców z Armii Krajowej. Poprzez siostrę Stefanię wysyłali grypsy do swoich władz. Przeniesiony w ten sposób gryps wpadł w ręce gestapo. Był to Wielki Piątek 1943 r. i przyznanie się siostry Stefanii do winy nie zmniejszyło kary. Poszła do baraku kaźni i wyprowadzono ją stamtąd bladą i chwiejącą się z zakazem mówienia komukolwiek, co ją tam spotkało. Zaostrzyła po tym swoją czujność, by więcej nie podpaść. Niemcy odchodząc z Łabuń wysadzili pałac, a pozostałe budynki częściowo wysadzili i spalili.  

                                                                                                                                                             

     Siostry musiały szybko opuścić Radecznicę. Od 1 września 1944 r. Ojcowie Bernardyni chcieli wznowić działalność niższego seminarium, w którego to pomieszczeniach przebywały siostry z 200 dziećmi. Siostry wybrały na przyszłe lokum dom Zamojskich w Klemensowie i w sierpniu 1944 r. nastąpiła przeprowadzka. W klemensowskim zakładzie urządzono również szkołę podstawową.

     

     Dzięki staraniom siostry Zofii Żdanowicz ( s Marii Grzemisławy) pałac w Łabuniach został odbudowany na koszt Skarbu Państwa w ramach odbudowy zabytków. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie - Wydział Kultury, decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków wpisało do działu IV przymusową hipotekę zabezpieczoną na rzecz Skarbu Państwa w kwocie 2.294.150 zł 72 gr za przekazany nam w stanie surowym pałac w Łabuniach Parku. Przy pomocy Domu Generalnego polska prowincja powoli wykończyła dom. Jego poświęcenia dokonał biskup Jan Mazur.

                                                                                                                                                             

    W 1946 r. z Zamościa przy ulicy Łukasińskiego przeniesiono Dom Małych Dzieci do dworu hr. Aleksandra Szeptyckiego. Kasztelanówkę odbudowano w 1952 r. staraniem Matki M. Brunony, dyrektorki Domu Małych Dzieci ( Elżbieta Bastian). Lewą oficynę odbudowano dopiero w 1974 r. Posesja w Łabuniach liczyła 25 hektarów z tego 17 ha stanowił park, a 8 ha reszta.

                                                                                                                                                       

    Pierwszą przełożoną była M. Maria od św. Jana od 29. 06. 1922 r. do 4 12. 1922 r. Kolejną M. Maria Ksawera ( Amelia Rzeszatorska) od 4.12. 1922 r. do 2. 02. 1927. Trzecią była M. Maria Siegfrieda ( Katarzyna Kühmayer), Austriaczka od 2.02. 1927 do 28.04. 1933 r. i od 2.05. 1933 do czerwca 1963 r. Clera od Jezusa ( Katarzyna Crawley), Irlantka. W 1963 - 1965 tę funkcję pełniła s. Zofia Makowska, będąc jednocześnie dyrektorką Domu Małego Dziecka. Następnie przełożoną była Czesława Rosół ( Urszula Tekla), a do 1972 r. przez sześć lat s. Łucja Kalkowska (s. Maria Azaria). W 1972 r. przełożoną została s. Emilia Potoczna ( s. Maria Bohdara), która wykończyła boczne oficyny iw jednej z nich gromadziła się młodzież oazowa. W 1969 r. przeniesiono do Łabuń Juniorat z Klemensowa, który istniał tu do1974 r.

 

WsteczOdsłon: 37811   

 

Twoim zdaniem


Brak komentarzy


Dodaj komentarz


| Aktualności | Czytelnia | Dom Rekolekcyjny | Galeria zdjęć | Najnowsze publikacje | Napisz do nas | Polecane strony | Zgromadzenie |

 

Mirosław Kuduk © 2009

Profesjonalny Hosting

 

000134869